Showing posts with label samouzdrawianie. Show all posts
Showing posts with label samouzdrawianie. Show all posts

Thursday, January 7, 2016

Jak zwiększyć swoje własne zdolności samouzdrawiania.


Miniony rok obfitował w różnego rodzaju metody uzdrawiania, cudowne diety, nie brakowało porad o tematyce psycho-duchowej, jak sobie radzić ze stresem, jak budować trwałe związki i wiele, wiele innych. Trenerów, poradni, poradników od zdrowia, ducha i psyche nie brakuje.
Pojawia się jednak często pytanie - jak oddzielić ziarno od plew?
Nie jest łatwo.

Gdy czujemy się osłabieni, chorzy wiele osób sięga po tabletki przeciwbólowe, szuka pomocy na zewnątrz.
Zawsze uważam, że najlepszego lekarza mamy w sobie i warto o tym pamiętać. Nie znaczy to, że nigdy nie należy korzystać z pomocy dobrego lekarza. W wielu sytuacjach lekarz ratuje życie i o tym też trzeba pamiętać.

W tym roku większość uwagi skupię na samouzdrawiniu, czyli  na tym, co każdy może dla siebie zrobić Sam.

Dziewięć dziesiątych naszego szczęścia zależy od zdrowia. Zdrowy żebrak jest szczęśliwszy niż chory król.

Zdrowie i jeszcze raz zdrowie jest priorytetową sprawą dla każdego. Jeśli dla kogoś nie jest, to tylko do czasu kiedy go utraci.

Jak zwiększyć swoje własne zdolności samoleczenia?

Wg. medycyny chińskiej, którą bardzo sobie cenię, cały Wszechświat jest formą energii kosmicznej, która opiera się na trzech zasadach:

1. Wszystko jest energią
2. Energia wynika z myśli
3. Na czym więcej się skupisz tego więcej dostaniesz.

Aby dobrze funkcjonować musimy cały czas dbać o nasz system energetyczny, który jest żywy i inteligentny. Kiedy nasze systemy są porozrywane, zablokowane, spowolnione lub uszkodzane, równocześnie wysyłane są do naszej świadomości informacje, a nawet „adres miejsca”, że tam dzieje się coś złego. Musimy obserwować ciało fizyczne, własne emocje i znaleźć problem. Choroby pokazują nam, gdzie została zakłócona subtelna energia i na jakiej głębokości.

Photo: link

Będę przedstawiać moje spojrzenie na metody uzdrawiania i samouzdrawiania, które wg. mnie, czyli dla mnie są najlepsze.
Oczywiście, każdy jest inny i może wybierać inne, wybór jest ogromny.
Ja wybieram i preferuję jako najlepsze takie metody, które są
łatwe do wykonania samemu, bezpieczne i tanie.

Myśli przepełnione wdzięczności i radością leczą wszystko i wszystkich.

Dzisiaj wspomnę tylko o naszych rękach. Nasze ręce to najlepsze narzędzie jakie mamy do samouzdrawiania. Na rękach, wg. medycyny chińskiej, mamy początek i koniec wszystkich meridianów. Ręce mamy zawsze do dyspozycji, możemy z nich korzystać o każdej porze dnia, nawet będąc w pracy.

Photo: link
 
Tytułem wstępu powiem - Energia w systemie energetycznym człowieka przepływa w górę i w dół poprzez dwa główne kanały: Idę i Pigalę oraz przez siedem głównych czakr umieszczonych wzdłuż kręgosłupa, które niczym kołowrotki przesyłają energię za pomocą meridianów i czakr do wszystkich części ciała. Należy ciągle oczyszczać nasz system energetyczny, dbać o czakry, i dobre źródła energii dla ciała i umysłu.

Energia Qi (energia życiowa, nazywana Chi, prana itp.) jest silnie związana z siłami życiowymi natury i człowieka o czym już dzisiaj donoszą dokładne, sprawdzone badania naukowe.
 Qi krąży wokół naszego ciała zawsze, jest w naszym ciele także.

Jak  w prosty sposób uaktywnić nasze ręce, aby przyciągały więcej energii i wzmocnić nasze własne zdolności samouzdrawiania?

Stajemy w luźnej pozycji, wyciszamy umysł (można siedzieć, nawet leżeć jeśli ktoś musi) i wyobrażamy sobie, że jesteśmy w Globalnym Kole Energii, jak w balonie wypełnionym energią Qi , np. w postaci jasnego światła lub innego subtelnego koloru.  Nie myślimy o niczym, wyciszamy się i tylko skupiamy się na Chi.  Ręce ustawiamy na wysokości klatki piersiowej, na szerokość naszego ciała.  Łokcie nie przylegają do ciała.
Uwagę kierujemy na ręce, a dokładniej na środek dłoni. Oddychamy przez nos, delikatnie, zwiększjąc głębokość wdechu, ma to być długi, ale naturalny oddech. W czasie długiego wdechu oddalamy ręce od siebie jednocześnie koncentrując się na rękach  (środek dłoni).
Wydech robimy ustami, jednocześnie przybliżając ręce do siebie. Wydech jest również długi, głeboki, naturalny.
Ćwiczenie to powtarzamy kilka razy (5-10). W krótkim czasie poczujemy ciepło w centrach dłoni i łaskotanie w palcach, jak gdyby mikroenergia elektryczna płynęła z naszych palców i dłoni. Palce muszą być luźno rozdzielone, aby nie blokować energii. Skupiamy myśli na uzdrawianiu.

Po 2-3 minutach takiego ćwiczenia nasze ręce są ciepłe, często gorące, pełne energii.
Takie ćwiczenie dobrze jest wykonywać codziennie, regularnie, a nasze ręce wkrótce staną się dobrym przewodnikiem energii uzdrawiającej.
Dla lepszego wyobrażenia sobie jak to wygląda, można podpatrzeć tutaj
 (mniej więcej od 2. 37 minuty do 3. 23) -

Po naenergetyzowaniu rąk możemy natychmiast wykorzytać nasze otwarte na przepływ energii ręce do bardzo prostego masażu całego swojego ciała.
W ten sposób stymulujemy układ odpornościowy, co jest najważniejsze w procesie zdrowienia. Poprawimy krążenie krwi, bez sztucznych stymulantów, poczujemy się pełni energii i radośni.
Nigdy nie zapominajmy o uśmiechu - to też świetny stymulant energii całego ciała, a także psychiki i ducha.

Ten prosty masaż polega na tym, że oklepujemy swoimi rękami całe ciało od czubka głowy do stóp. Jeśli mamy problem z dostaniem do stóp, możemy podkurczyć nogę i oklepać jedną stopę, później drugą.
Coś w tym rodzaju link,
 ja zaczynam od oklepywania głowy, ale można i tak jak pokazane.

Proponuję taki masaż wykonywać codziennie, nawet parę razy dziennie, szczególnie jako aktywny, uzdrawiający przerywnik w pracy z komputerem lub innej czynności wymagającej dłuższego siedzenia. Nic tak nie blokuje energii, jak siedzący tryb życia i stres. Ćwiczenie trwa zaledwie 2-3 minuty, jest rewelacyjne, łatwe dla każdego, warto te 2-3 minuty poświęcić dla swojego zdrowia.

Jak sobie wyobrazić przepływającą między rękami energię?

Pomocne będzie podglądnięcie Chuny Lu. Tutaj zobaczymy w pozycji góra - dół - Ying Yang)
Mistrz chińskiej medycyny Chuny Lu demonstruje jak zbalansować zablokowaną energię - Yin Yang, zwiększyć jej przepływ, gdyż to stanowi o zdrowiu, dobrym samopoczuciu, jest pomocne w samouzdrawianiu.
Ruch Ying i Yang szczególnie koncentruje się na uzdrawianiu narządów wewnętrznych.
Końcówką języka dotykamy podniebienia - jest to główny przełącznik, który równoważy główne kanały energii, aby energia mogła lepiej przepływać. W czasie ruchu oddychamy powoli, głęboko. Palce rozłączone.
Ćwiczenie możemy wykonywac stojąc, siedząc lub leżąc.

Proste ćwiczenie na uaktywnienie energii w rękach i uzdrawianie narządów wewnętrznych

 

Sunday, March 22, 2015

Tyle jeszcze mam marzeń… Parasol Dobrych Serc.... i Motyle Amadei

  
Każde marzenie jest nam dane wraz z siłą potrzebną do jego spełnienia.
Kto nie ma odwagi do marzeń, nie będzie miał siły do walki. .... -
ktoś mądry kiedyś tak powiedział i nie pomylił się.

Szachy

I znowu zakrywasz
dłońmi twarz
tracisz pole na życia
szachownicy
lecz jeszcze przed sobą
kilka ruchów masz
a wynik rozgrywki
nieprzesądzony
obetrzyj łzy wstań
dumnie podnieś głowę
za nic miej chichot losu
zwycięstwo
bez względu na wynik
w kieszeni masz
bo Pan powiedział:
Ja będę z tobą*

/Bogumiła Dmochowska/



Bogumiła bardzo kocha życie i ma odwagę marzyć o długim, zdrowym i szczęśliwym życiu. Ma jeszcze wiele zadań do zrealizowania.

Musze znaleźć jakieś rozwiązanie, czuję wewnętrzny spokój że to się uda, że Bóg dozwoli bym wyzdrowiała i dała świadectwo i nadzieję innym...mówi Bogusia

Bogu-miła jest nasza blogowa koleżanka już z imienia, wierzę, że Stwórca daje jej siłę do spełnienia swych marzeń.

Historia Bogusi jest tutaj: http://www.beme.com.pl/about/

Bogusia boryka się z ciężką chorąbą, w związku z tym boryka się również z problemami finansowymi.
Z tego co wiem, mimo, że o chorobie nie jest łatwo mówić, dla Bogusi mówienie o pieniadzach, których bardzo potrzebuje jest najtrudniejszą sprawą.

Parasol bardzo osobisty
to zwierzenia Bogusi pisane na blogu:
 http://www.beme.com.pl/



Moja pani Onkolog zleciła mi zrobienie badania PET. Wczoraj odebrałam wyniki. Niestety potwierdzają wcześniejszą scyntygrafię kości. Stwierdzono przerzuty do kręgosłupa lędźwiowego, piersiowego, prawego IX żebra, ramion. Poza tym podejrzenie wznowy w loży pooperacyjnej ze wskazaniem do wykonania dodatkowo usg. Tyle suche fakty.
Wynik odebrałam z wewnętrznym spokojem…choć ze smutkiem. Jego odbiór zbiegł się z informacją jaka do mnie dotarła o śmierci jednej z blogerek Magdy/ Wojowniczej http://wojownicza.blogspot.com z którą utrzymywałam osobisty kontakt bo była jakby moją „medyczną siostrą” – chorowałyśmy na identyczną postać raka piersi… mimo heroicznej walki Magdzie się nie udało…co będzie ze mną???
Nie wiem.  Tak zwyczajnie po prostu nie wiem. I chyba nikt nie da mi na to odpowiedzi tylko samo życie.
Wiem jedno : bardzo kocham życie i pragnęłabym być tutaj na ziemi jak najdłużej…tyle jeszcze mam marzeń…
Pisałam o wewnętrznym spokoju. Tak, mimo wszystko mi towarzyszy…wierzę że nie ma przypadków, że moje zaufanie Jezusowi i modlitwa innych w mojej intencji pozwoli mi jeszcze długo cieszyć się życiem i powrócić do zdrowia.

Zrobiłam podstawowy test na nietolerancje pokarmowe i okazało się że znowu muszę zweryfikować swoją dietę. Mam silną nietolerancję pszenicy, kukurydzy, krowiego mleka, kurzych jajek, orzechów brazylijskich (które tak lubię) i bardzo silną na drożdże.          
Ufff… dieta z eliminacją pokarmów zawierających te produkty będzie trudna i kosztowana …ale nie mam innego wyjścia jak spróbować wyeliminować stany zapalne by wspomóc organizm w walce z tymi zwariowanymi rakowymi komórkami. Do tego odpowiednia suplementacja. Czekam tylko aż wyjdę z grypy by zrobić badania na poziom witaminy D  i inne. Nie wiem jak długo będę czekać na to usg – niestety mogę liczyć tylko na NFZ, nie stać mnie na prywatne leczenie i robienie badań.  

Poprzednio prosiłam Was moi Kochani  o modlitewny parasol nade mną. Dziękuję Wam za odzew i…ponawiam swoją prośbę : proszę, módlcie się w mojej intencji o zatrzymanie procesu nowotworowego i powrót do zdrowia. O cud i łaskę dla mnie… 
Proszę Was także o pomoc finansową.
Jest czas rozliczeń z Urzędami Skarbowymi, składamy druki PIT. Jestem podopieczną Fundacji Avalon więc mogę apelować o przekazanie jednego procentu z podatku.
 Proszę podarujcie mi swój 1%.
KRS 0000270809 cel szczegółowy: DMOCHOWSKA 3368 (ten dopisek jest bardzo ważny- bez niego pieniądze do mnie nie trafią).
Bardziej szczegółowe dane są widoczne na moim blogu.
Tutaj: Czy możesz mi pomóc?

Będę też wdzięczna za każdą darowiznę, każdy otrzymany z serca grosz. Bez Waszej pomocy nie jestem w stanie zmienić diety, zakupić suplementów, rehabilitować ręce…  Utrzymuję się z mężem tylko z jego renty…i pomocy dobrych dusz. Mimo 19 lat pracy (składkowych) odmówiono mi renty z przyczyn formalnych(musiałabym albo jeszcze rok pracować, albo utrzymać działalność gospodarczą). Mam orzeczenie o niepełnosprawności bez żadnych pieniędzy…    

           Nr konta (Fundacja Avalon) 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001 tytuł wpłaty(bardzo ważne!) DMOCHOWSKA 3368
    
 Ucieszą mnie też Wasze komentarze czy maile…chętnie poznam Wasze rady, doświadczenia. Liczę że będziecie  mnie odwiedzać…że zobaczę nad sobą parasol Waszych serc i przez to raźniej będzie mi iść tą niełatwa drogą którą zgotował los…   Dr Budwg I ja...

   Z serca Was wszystkich pozdrawiam…   Bogumiła


Za każdy dar serca dziękuję!
my1

Bogusia napisała książkę, ukazał się pięknie wydany tomik poezji "Motyle Amadei" w płóciennej okładce z własnymi ilustracjami Bogusi,
więcej info tutj:  http://www.beme.com.pl/kup-moj-tomik/

We wstępie do swojej książki Bogusia pisze:
 Moje pasje: poezja, malarstwo i pies pozwalają mimo choroby cieszyć się życiem. Chciałabym, by moje wiersze dawały uśmiech i nadzieję. Pisanie jest dla mnie jak lek przepisany na receptę - konieczne do życia. A życie jest sztuką.

Kupując książkę, możemy również wspomóc Bogusię finansowo, a książka jest przepiękna, może być z dedykacją autorki.



http://www.beme.com.pl/kup-moj-tomik/

Na blogu Bogusia pisze też piękne bajki dla dzieci, których głównym bohaterem jest ten śliczny pudelek o imieniu Toffi.
Bajki babci Bogusi



Kilka moich słów.
Bogusia bardzo potrzebuje wsparcia. Zdecydowała, że dalej będzie szukać nowej drogi do zdrowia. Przeżyła już najsilniejszą czerwoną chemię, dwa miesiące radioterapii, co zniszczyło ją okrutnie. Uważa, że kolejne szybciej by ją zabiły niż rak... Obecnie czuje, że została zastraszona, zmanipulowana... i w końcu pozbawiona oszczędności, gdy strachem i perspektywą rychłej śmierci  wymuszano na niej prywatne wizyty i leczenie.... póki miała pieniądze. Gdy się skończyły została pozostawiona samej sobie. Przerażona i okaleczona. Postanowiła, że już żaden lekarz nie będzie decydował ile ma jeszcze żyć. ...

Swoją drogę do zdrowia rozpoczęłą od metody dr Budwig o czym pisze na swoim blogu.
Po chemii i naświetlaniach, gdy była o krok od śmierci, pasta dr Budwig pomogła jej pomału odzyskać wagę i siły.
Po około tygodniu dołączyła stopniowo świeżo wyciskane soki z marchwi, buraka i gotowane jabłka.
Niestety z braku funduszy nie jest w stanie pozwolić sobie na zdrowe produkty i suplementy.
Jednak wciąż szuka złotego klucza do siebie.... wierzy, że trzeba uporać się z tym co nas 'gryzie w duszy', odpowiednio się odżywiać, wierzy, że post, zioła, przebywanie na świeżym powietrzu to dary natury pomagające zmobilizować organizm do samoleczenia.
W swym poszukiwaniu jest otwarta na wszelkie propozycje od osób, które są chętne podzielić się swoimi szczerymi doświadczeniami lub dobrym słowem, modlitwą...
Wstyd mi że apeluję do ludzi o pieniądze...ale nie mam wyjścia....a tak bardzo pragnę żyć! - mówi Bogusia.

Kiedyś słyszałam takie zdanie: Gdyby każdy człowiek mieszkający na naszej Planecie Ziemi wysłał energię miłości w świat, nasza Planeta stałaby się Rajem. Zniknęłyby wojny, choroby, złości, zazdrości, nienawiści, cierpienia. Taka moc energii zatrzymałaby Tsunami i wszystkie wojny.
Całkowicie się z tym zgadzam.
Zróbmy to - wysyłajmy codziennie energię miłości dla naszej planety i wszystkich stworzeń Bożych.
Energia miłości objawia się przede wszystkim w konkretnym działaniu, każdym przekazanym, chociażby najskromniejszym Darem Serca. Ocean składa się z małych kropelek wody, gdyby nie było kropli, nie byłoby oceanu. Bywa, że krępujemy się np. wysłać komuś małą kwotę, gdyż nie stać nas na więcej. Pamiętajmy ocean składa się z małych kropel. A Jezus mówił - najlepszy jest 'wdowi grosz', gdyż jest darem serca, a nie tego co nam zbywa.

Posyłam energię miłości Tobie Bogusiu i wszystkim potrzebującym.
Energia miłości zawarta jest w prostych słowach:
Kocham Cię!
I love you!

Gdyby nuta powiedziała:
jedna nuta nie czyni muzyki...nie byłoby symfonii.
Gdyby słowo powiedziało:
jedno słowo nie tworzy stronicy...nie byłoby książki.
Gdyby cegła powiedziała:
 jedna cegła nie tworzy muru...nie byłoby domu.
Gdyby kropla wody powiedziała:
jedna kropla nie może utworzyć rzeki...nie byłoby oceanu.
Gdyby człowiek powiedział:
jeden gest miłości nie ocali ludzkości...nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności i szczęścia.

 Jak symfonia potrzebuje każdej nuty
 Jak książka potrzebuje każdego słowa
 Jak dom potrzebuje każdej cegły
 Jak ocean potrzebuje każdej kropli wody
 tak cała ludzkość potrzebuje Ciebie,
 tam, gdzie jesteś jedyny, a więc niezastąpiony.



Na koniec wiersz Bogusi, również w przepięknej recytacji Bogdana Dmowskiego, który znany jest z miłości do poezji. Jak sam mówi o sobie:
Zainspirowany danym wierszem "przepuszczam go przez siebie," daję mu żyć we mnie (słowa są jak nuty, a ja jestem instrumentem). Słuchającym prezentuję dany wiersz, jakby on był mój, przeze mnie pisany.”

Wystarczy skinąć
 
Nie zatracaj się w mrokach smutku
nie zamykaj
w klatce samotności
spójrz
nadziei anioł przysiadł delikatnie
na schodach twej duszy
czeka na zaproszenie
wystarczy skinąć
by pokazał ci ogrody
gdzie oddychają miłością
pąsowe róże
maleńkie dzieła czule pieszczone
ręką Niebiańskiego Ogrodnika
podaj dłoń chodź
zobacz
przestrzeń jest pełna Światłości…
 
/Bogumiła Dmochowska/


Monday, June 30, 2014

Z cyklu Moja Historia Uzdrowienia - Chris Wark


Chris Wark - moja historia walki z rakiem.

Chris Wark, o którym już pisałam, dla przypomnienia: tutaj,
po 10-ciu latach od wyzdrowienia, opowiada swoje doświadczenia w walce z rakiem.
Gorąco polecam,
i dziękuję Rose of Sharon za cenne i bogate informacje na stronie i wspaniałe tłumaczenia!




Przytoczę na koniec słowa Andreasa Moritza.

Sam tworzysz swoją rzeczywistość. Ty sam musisz zdecydować budząc się każdego ranka, czy spędzisz dzień przeliczając trudności jakich nastręczają Ci części twojego ciała, które przestały właściwie funkcjonować, lub dziękując za te, które funkcjonują poprawnie.
To samo dotyczy każdego problemu w Twoim życiu.
W Twojej mocy jest wybór pomiędzy podlaniem korzeni usychającej rośliny, a lamentowaniem nad jej opadającymi liśćmi.
Możesz wiele osiągnąć w dziedzinie samouzdrawiania, coś o czym może do tej pory nie myślałeś.
Pokaż ciału, że się go nie boisz.
Połóż obie ręce na chorym organie lub gruczole. Podziękuj komórkom rakowym za cenną pracę, którą dla Ciebie wykonały. Podziękuj wszystkim komórkom, które utrzymują Cię przy życiu, pomimo toksyn i blokad, które ograniczają możliwość ich funkcjonowania.
Napełnij je siłą życiową, którą nosisz w sobie doceniając je i akceptując je z powrotem w swojej świadomości i obecności.
DNA Twoich komórek, jak pokazały rosyjskie badania, słyszy Cię tak samo jak Ty słyszysz, gdy ktoś mówi do Ciebie. Ciało opiera się na wibracjach. Wyrażanie wdzięczności dla komórek ciała i dla przeciwności i dobrodziejstw jakie niesie ze sobą życie działa jak jedna z najsilniejszych wibracji, jakie możesz wytworzyć.
Energia "dziękuję" tak naprawdę łączy Cię z tym, od czego się oddzieliłeś. Sprawia to, że wdzięczność staje się głównym sekretem i niezbędnym warunkiem do tego, aby pojawiło się uzdrowienie.
Z odnowionym, bardziej przepełnionym miłością i współczuciem nastawieniem wobec komórek rakowych - pamiętaj, że one nadal są komórkami Twojego ciała - możesz naprawdę zacząć leczenie fizycznych i niefizycznych przyczyn raka. Sam staniesz się żywym dowodem na to, że rak nie jest chorobą"

Cytat z książi "Rak nie jest chorobą. To mechanizm przetrwania" - Andreas Moritz
Related Posts with Thumbnails

Moje motto:

"Nie rób tego, co ja chcę, abyś robił. Rób, to co TY chcesz robić. Podążaj za swoimi marzeniami".

Do poczytania...


Dobra nowina... patrz: Gazeta Wyborcza


***
oglądania i posłuchania

O Animalpastor:

Map IP Address
Powered byIP2Location.com