Tytuł dzisiejszego postu zaczerpnęłam z podtytułu książki Andreasa Moritza: "Rak NIE jest chorobą. To mechanizm przetrwania. Poznaj ukryty cel raka, wylecz przyczyny jego powstawania i bądź zdrowszy niż kiedykolwiek".
Brzmi bardzo optymistycznie. Lubię optymistyczne wiadomości.
W moim pierwszym w 2012 roku poście sugerowałam, aby "Zdrowie nasze było dla nas priorytetem". Jeśli tak będzie, wierzę w to, że uda nam się zapobiec wielu problemom zdrowotnym.
"O wiele łatwiej i taniej jest zapobiegać chorobom, niż je leczyć."
Wielu chorób, w tym rakowych (sama jestem przykładem) można pozbyć się mając odpowiednią wiedzę, pozytywne nastawienie, dobre chęci i... działać! Bez działania nie będzie sukcesów. Sama wiedza nie wystarczy, trzeba ją wprowadzać w życie.
"Ograniczona wiedza - inaczej nazywana ignorancją - jest, tak naprawdę rzeczą niebezpieczną" - twierdzi Andreas Moritz (notka o autorze ), autor książki " Rak nie jest chorobą", którą tutaj prezentuję. Wiele osób zna książki Andreasa i wykorzystuje jego nauki. Autorzy książek z tzw. medycyny naturalnej, lekarze również, często opierają się na informacjach czerpanych z Ajurvedy, którą Andreas właśnie praktykuje i przekazuje w swoich książkach i na filmach. Książki Andreasa zostały przetłumaczone na bardzo wiele języków, w tym na j. polski.
Warto zapoznać się z książką "Rak NIE jest chorobą", a także z innymi książkami Andreasa Moritza. Jest polskie wydanie, ja zakupiłam przez amazon. Nota bene pierwszy raz udało mi się zakupić polskie wydanie przez amazon (USA). Cieszę się ogromnie.
W książce tej znaleźć można wszystko co człowiek powinien wiedzieć, jeśli jego zdrowie jest dla niego priorytetem.
Tutaj można w Polsce kupić książkę, okładka jest inna:
http://bonito.pl/
Opinie czytelników
Na tym Forum można dowiedzieć się więcej na temat tej książki; pytania, dyskusje czytelników:
http://davidicke.pl/forum/rak-nie-jest-chorob-andreas-moritz-t4731.html
Celem moim jest dzielić się wiedzą, doświadczeniem przede wszystkim od osób, które mają medyczne kwalifikacje i duże doświadczenie praktyczne . Jednym z nich jest właśnie Andreas Moritz, autor bardzo popularnej metody płukania wątroby i woreczka żółciowego.
Dzięki wspaniałym ludziom i Internetowi, tą trudno dzisiaj dostępną książkę możemy przeczytać tutaj.
W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić tego wspaniałego człowieka, aby każdy, kto jeszcze nie zetknął się z jego naukami, miał tę możliwość. Warto!!!
Nie będę o nim pisać, żeby nie sugerowac swojego zdania. Z podanych wyżej linków można wiele skorzystać, jeśli ktoś jest zainteresowany.
Mam też cichą nadzieję, ale i bardzo gorące pragnienie, że wkrótce pojawią się filmy z wykładami Andreasa z PL tłumaczeniem. Być może są już... ja nie znalazłam. W j. angielskim jest ich sporo. Dużo osób zna angielski, świetnie tłumaczy... byłaby to super sprawa.
Uważam, że warto zapoznać się z wiedzą, jaką dzieli się Andreas i propagować jego książki i filmy. Bardzo warto! Nie znaczy to, że musimy w 100% zgadzać się we wszystkim z autorem. Tym, czy innym autorem. Mnie się to raczej nie zdarza. Uważam jednak, że jeśli książka da mi nawet mały procent nowej wiedzy, brakującej wiedzy, jestem bardzo zadowolona. Czasem brakuje nam tego jednego małego ogniwa w całym łańcuchu wiedzy, ale jakże ważnego, bez którego nie można osiągnąć oczekiwanych rezultatów.
"Najgorszym wrogiem wiedzy nie jest niewiedza, lecz wiedza połowiczna" - E.Ferm
Na podanych linkach można zdobyć sporo informacji o autorze i jego wykładach. Wiem również, że udziela konsultacji medycznych, lecz 2012 rok ma już prawdopodobnie cały zapełniony. Zawsze można próbować, jeśli komuś bardzo zależy.
Wybrałam 2 filmy, żeby poznać bliżej Andreasa. Wersja jest angielska.
Pierwszy - dotyczy książki "Niezwykłe płukanie wątroby i woreczka żółciowego".
Drugi, krótki film - Andreas mówi o swojej artystyczno-duchowej pasji, którą przelewa na płótno. Okładki swoich książek sam projektuje. Piękne.
Strona - Filmy na YouTube Andreasa: http://www.youtube.com/user/enerchiTV
Strona Andreasa: http://www.ener-chi.com/
Moim pragnieniem jest, aby każdy odkrył w sobie tą wewnętrzną siłę i znalazł właściwą drogę do uzdrowienia swojego życia we wszystkich jego aspektach.
Niech niemożliwe stanie się możliwe!
---------------------
Moje motto:
"Nie rób tego, co ja chcę, abyś robił. Rób, to co TY chcesz robić. Podążaj za swoimi marzeniami".
Sunday, January 15, 2012
Wednesday, January 11, 2012
Wędrówka po to, co najlepsze.. z cyklu Moja Historia
Wszystkiego Najlepszego Justynko z okazji urodzin!
Historia Justynki
Dostałam maila. Od Krysi, Wspaniałej Istoty zaprzyjaźnionej internetowo (dzięki Justynko - to TY jesteś wspaniała) z propozycją napisania o swojej drodze do zdrowia. Czuję się zaszczycona. I tak siadłam i postanowiłam napisać. Swoją historię. Taki sobie zrobiłam prezent na zbliżające się czterdzieste któreś urodziny. Na Nowy Rok. Na nową drogę.
Wegetarianizm.
To był chyba początek mojej drogi do zdrowia i dobrego samopoczucia. Drogi, w której jestem, jestem i idę dalej.
To było ponad 20 lat temu, dokładnej daty nie pamiętam. Głęboka komuna. Dziwaczne czasy, gdy nic nie było w sklepach, pomarańcze wystane w tasiemcowych kolejkach raz do roku w okolicach Świąt Bożego Narodzenia. Jadałam wtedy mięso. Myślę, że gdybym wcześniej uzmysłowiła sobie, jak wiele cierpień zadaje się zwierzętom zanim zostaną zjedzone – szybciej zostałabym wegetarianką. Bo taki był powód – współczucie dla zwierząt. Nie kojarzymy jakoś, że żywa świnka to to samo zwierzątko, które leży na naszym talerzu tylko już martwe.
Mój wegetarianizm nie był początkowo dietą rozsądnie zaplanowaną. Po wyrzuceniu mięsnego kotleta z talerza, zostawały ziemniaki i surówka. Nie bardzo było wiadomo, czym zastąpić mięso. Nie było Internetu (tu pewnie co młodszy czytelnik pokiwa głową z niedowierzaniem ;), literatury, produkty wegetariańskie - nawet o tym nie śniłam.
Jedyni wegetarianie, których wtedy znałam to moja Mama i Siostra. Domyślacie się, że nie było łatwo. Odpierać ataki przeciw, słuchać kpiących: „no przecież marchewka też czuje", robisz sobie krzywdę, przecież trzeba jeść mięso by żyć, mieć siłę …. Teraz jedynie uśmiecham się pod nosem, kiedyś przejmowałam się i złościłam bardzo.
Jadłam białą mąkę, cukier, kupowane ciasteczka, sery i jajka, warzywa i owoce. I stale walczyłam z nadprogramowymi kilogramami. Z alergią na pyłki, na kota, katarem siennym. Alergie po latach ustąpiły. Nie wiem, czy spowodował to upływ czasu, coraz zdrowsza dieta, czy też może tkwiły one w mojej głowie tak mocno, że manifestowały się w ciele.
Ale te nadprogramowe kilogramy nadal były. Nie muszę Wam pisać jak bardzo mi one życie zatruwały. W najcięższym ( wagowo ) okresie mojego życia ważyłam około 60 kg. Przy niewielkim wzroście potrafiły one skutecznie odebrać mi radość życia i obniżyć poczucie własnej wartości do minimum.
Po drodze do weganizmu rzuciłam palenie (jejku jak ja mogłam kiedyś to sobie robić ????!! ).
8 miesięcy temu zmieniłam dietę na wegańską. Kilogramy zniknęły nawet nie wiem kiedy. Jestem szczupła ( huraaaaa ! ). Jem dużo, lubię jeść, a co ważne jem smacznie i bez wyrzutów sumienia ( zarówno wobec siebie jak i zwierząt ). Mam dużo energii, dobrze się czuję, jestem zdrowa. Wyniki mam idealne.
Nie chodzę do lekarza, bo nie mam po co. Minęły mi koszmarne trwające tygodniami migreny, które wyłączały mnie z życia na dobre.
Moja dieta wegańska oparta jest na zielonych szejkach, owocach, warzywach (dużo surowego ), roślinach strączkowych, brązowym ryżu, ciemnym makaronie, mące z pełnego przemiału, pełnoziarnistym pieczywie, orzechach , mleku sojowym. Rzadko używam cukru ( trzcinowy ) i żywności przetworzonej. Pijam namiętnie kawę ( nie wiem czy to dobrze, czy źle z punktu widzenia dietetyki, ale lubię i nie odmawiam sobie ), nie gardzę dobrym wytrawnym winem w rozsądnej ilości.
Muszę koniecznie tu wspomnieć o diecie witariańskiej. Nigdy nie przypuszczałam, że spróbuję. Dopóki nie trafiłam na wspaniałego bloga cudownej Istoty http://surowadieta.blogspot.com/
Dzięki Ewci spróbowałam i było to jedno z najwspanialszych doświadczeń w moim życiu. Nie jestem na surowej diecie teraz, ale gdy tylko miną zimne dni i pojawią się świeże sezonowe owoce i warzywa znów skorzystam . Można powiedzieć, że jestem okresową witarianką .
Tak wygląda moja droga na poziomie ciała. Jednak nie jestem tylko ciałem . Jestem istotą duchową, wyposażoną w ciało . Jeśli razi Was słowo „ duchową", możecie zastąpić słowem energetyczną np. I dlatego pisanie o drodze do zdrowia jedynie na poziomie ciała byłoby niepełne. Uważam, że nie ma zdrowego ciała bez zdrowego ducha . Jeśli coś w moim wnętrzu jest „ nie halo „ , budzi mój sprzeciw, pojawia się lęk, od razu objawia się to w moim ciele i fizycznym samopoczuciu.
Zmieniam się również na poziomie niecielesnym, na co dzień może to nie jest spektakularne, ale z perspektywy czasu bardzo widoczne.
Jeszcze dwa lata temu byłam nieszczęśliwą i niewidzącą wyjścia z sytuacji kobietą, uwikłaną w strasznie toksyczny związek z alkoholikiem, manipulantem i terrorystą psychicznym. Byłam zaszczutym zwierzątkiem. Nikt ( bo i do zwierzeń skłonna w tamtej sytuacji nie byłam ) nie wie ile kosztowało mnie wyzwolenie się. Odzyskanie dawnej siebie. Powrót do normalności, którą teraz tak bardzo cenię. I z tego jestem dumna. Jestem odważna. No, troszkę odważna ;) .
Nie jest łatwo napisać o czymś takim na forum publicznym. Robię to dlatego, że może chociaż jedna kobieta, która tkwi w niefajnym związku, choćby rozważy możliwość zmian. Bo wiem, że czasem jest się tak daleko od siebie, że zmiany wydają się niemożliwe.
Moja droga do zdrowia, do siebie to przede wszystkim nauka kochania siebie. Niełatwa. Często
„ nie zasługiwałam „ byłam zbyt ……….. lub za mało…….. To wszystko tkwiło w mojej głowie. Takie były moje myśli. Wystarczyło je zmienić. Myśleć o sobie dobrze, być dla siebie dobrym i kochać siebie.
I nigdy się nie poddawać, bo każdego kolejnego poranka możecie zmienić swoje myśli, nastawienie i wibracje i zacząć od nowa. Wszystko. Cokolwiek zechcecie.
Kocham Was <; 3
dziękuję za :
- maila od Krysi
- bloga Ewci
- wegańskie inspirujące blogi
- za własnego bloga też
- za wolę walki
- za odwagę
- za minione Święta
- za cały miniony rok
- za nadchodzący następny
- za dzisiejszy dzień
- przede wszystkim za Miłość
- za Niego
Blog Justynki: http://vegejustyna.blogspot.com/
_________________________________________
Informacje na temat .... Moja Historia:
Aby niemożliwe stało się możliwe
z cyklu ... Moja Historia
_________________________________________
Photo: http://www.kartki.pl/
_________________________________________
Sunday, January 8, 2012
Rak i inne tzw. 'choroby'...
Rak i inne tzw. 'choroby'.
AIDS? Białaczka? Polio? Cukrzyca? ...,.
Co jest chorobą, a co nie jest?
Czyżby rak i inne tzw. choroby ratowały nam życie?
Zbyt piękne, aby było prawdziwe?
Polecam te dwa filmy, chociaż oba dotyczą tego samego tematu. Ja zaczęłam oglądanie od niemieckiej wersji, dłuższej, trwającej ponad 4 godziny. Rozłożyłam oglądanie na raty. Zajęło mi to 3 dni. Nie był to stacony czas... absolutnie. Warto!
Druga wersja, krótsza, trwająca ponad godzinę, zgrabnie przekazany wykład dr Caroline Markolin
Nie żałuję... absolutnie. Warto!
Oba filmy mają polskie napisy.
Wielkie dzięki za to tłumaczom!
Film nr1
Film nr2
Każdy może sprawdzić osobiście informacje, nie musi wierzyć we wszystko co jest głoszone.
AIDS? Białaczka? Polio? Cukrzyca? ...,.
Co jest chorobą, a co nie jest?
Czyżby rak i inne tzw. choroby ratowały nam życie?
Zbyt piękne, aby było prawdziwe?
Polecam te dwa filmy, chociaż oba dotyczą tego samego tematu. Ja zaczęłam oglądanie od niemieckiej wersji, dłuższej, trwającej ponad 4 godziny. Rozłożyłam oglądanie na raty. Zajęło mi to 3 dni. Nie był to stacony czas... absolutnie. Warto!
Druga wersja, krótsza, trwająca ponad godzinę, zgrabnie przekazany wykład dr Caroline Markolin
Nie żałuję... absolutnie. Warto!
Oba filmy mają polskie napisy.
Wielkie dzięki za to tłumaczom!
Film nr1
Film nr2
Każdy może sprawdzić osobiście informacje, nie musi wierzyć we wszystko co jest głoszone.
Subscribe to:
Posts (Atom)
Moje motto:
"Nie rób tego, co ja chcę, abyś robił. Rób, to co TY chcesz robić. Podążaj za swoimi marzeniami".
Do poczytania...
oglądania i posłuchania
O Animalpastor:
Powered byIP2Location.com






