Showing posts with label naturalne metody. Show all posts
Showing posts with label naturalne metody. Show all posts

Thursday, July 13, 2017

Jak odzyskać zdrowie? Proste, sprawdzone, naturalne metody....


Kto szuka ten zawsze znajdzie

Wiele osób zadaje pytanie - Jak odzyskać utracone zdrowie (wymieniając różne rodzaje chorób). Zauważyłam od dawna, że pisanie odpowiedzi i udzielanie rad mija się z celem. ... Tak naprawdę w większości przypadków chodzi tym osobom o tzw. szybkie pozbycie się problemu, czyli o magiczną receptę..... Ja takiej nie znam, gdyż nie ma takiej.
Warto zrozumieć, że każdy człowiek powinien być sam dla siebie lekarzem i doradcą. Poznać podstawowe funkcje swego organizmu i umieć zadbać o siebie. Nie oddawać bezmyślnie życia i zdrowia w ręce innego człowieka. Życie i zdrowie to najcenniejszy skarb! Natura obdarzyła nas siłami obronnymi, które jakże często lekceważymy, żyjąc w niezgodzie z Jej prawami.


U mnie na blogu jest sporo informacji w tym temacie. W Internecie ogólnie jest wszystko na temat zdrowia, profilaktyki, a także sposobów odzyskania już utraconego zdrowia. Jest mnóstwo wartościowych książek, napisanych prostym, przystępnym językiem. Być może leżą na półce pokryte kurzem.... Kiedyś przeczytane - dzisiaj już zapomniane. Wiedza polega na przypominaniu, powtarzaniu aż stanie się naszą dewizą życia.

Jaką metodę wybrać wśród tak bogatych informacji?

Nie ma uniwersalnej recepty na zdrowie dla każdego. Wszystkie informacje, rady należy rozpatrywać indywidualnie biorąc pod uwagę dolegliwości swego organizmu.

Należy także brać pod rozwagę, że Internet to miejsce wszelkiego rodzaju dobrych informacji,
ale również i dez-informacji.
I tutaj kojarzy mi się podpowiedź dr Huberta Czerniaka: "Włącz myślenie":
Kanał YouTube:
Włączamy myślenie
Polecam ten kanał - są tam informacje od dr medycyny. Włączmy zatem myślenie, szukajmy rozsądnie i działajmy rozsądnie.

Mamy również bardzo dużo osób nie mających tytułów dr medycyny, ale które samodzielnie, drogą własnych poszukiwań, włączając myślenie odzyskały utracone zdrowie i pięknie dzielą się swoimi doświadczeniami. Na moim blogu jest również wiele takich osób. Opisują na swych blogach lub opowiadają na YouTubach jak odzyskały zdrowie biorąc swoje życie w swoje ręce.
Swoje osobiste doświadczenia przekazują z potrzeby serca w swój szczególny, osobowy sposób.

Pamiętajmy - najlepszym naszym lekarzem jesteśmy my sami. Nikt nie zatroszczy się o nas lepiej niż My sami.

Dla ułatwienia umieściłam tutaj wybrane, najważniejsze filmiki
dotyczące
profilaktyki zdrowotnej i odzyskania utraconego zdrowia
 od słynnego Sunjaya, przedstawione w sposób bardzo prosty, krótki i bez przysłowiowego owijania czegoś tam... w bawełnę, po prostu kawa na ławę.
Kto chce, zrozumie, a gdy zastosuje się do wskazówek, na pewno jego zdrowie powróci do normalności. Metody te są mi bliskie, uczyniły w moim życiu wiele dobrego w powrocie do zdrowia.
Ja nie znam i nie wierzę w temacie powrotu do zdrowia tzw. drogi na skróty. Natury nie da się oszukać.

Jak odzyskać zdrowie. Proste, naturalne, tanie metody:


Podstawą zdrowia i wyzdrowienia jest OCZYSZCZENIE organizmu. Jak mówi Michał Tombak w swej książce "Czy można żyć 100 lat?"  którego książki bardzo sobie cienię i uważam za obowiązkową lekturę:
"W czystym ciele zdrowy duch".
Książki Małachowa to również skarbnica sprawdzonej wiedzy.

Jak oczyszczać organizm cz. 1:
https://youtu.be/3N-Ts7NZIM8

Jak oczyszczać organizmcz.2:
https://youtu.be/II1IEl27uYo

Jak odzyskać i utrzymać zdrowie: cz. 1


Jak odzyskać i utrzymać zdrowie - część 2:
https://youtu.be/hGbD6FUnmX8

Jak odzyskać i utrzymać zdrowie - część 3:
https://youtu.be/-EEH5GhIvy4

Nie ma łatwych metod prowadzących do zdrowia. Zdrowia nie kupimy w aptece. Na zdrowie trzeba zapracować.
Żyjąc w zgodzie z Prawami Natury nasz organizm leczy się sam, a skutkiem ubocznym jest odmłodzenie.
I pamiętajmy NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO!

Sunday, July 13, 2014

Babcia, która posiała dobre ziarno.



Babcia często kojarzy się nam z dobrą, rozpieszczającą swe wnuki, kochającą nas i kochaną przez nas bliską sercu osobą.

 Georgios Jakobides (1853-!932)
 
Bywa często, że rodzice pracując na utrzymanie rodziny, nie mają wystarczająco czasu, aby zająć się swoimi dziećmi. Szczęśliwi ci, którzy mają troskliwą babcię, która pomoże. Nikt tak nie pomoże w wychowaniu dzieci, jak kochająca babcia.

Dostałam email od jednego z czytelników mojego bloga właśnie o babci. Dokładniej mówiąc o babci i dziadku, ale babcia, jak można zauważyć trzyma ster w swoich rękach jeśli chodzi o odżywianie i troskę o zdrowie rodziny.
Obecnie babcia i dziadek to cieszący się znakomitym zdrowiem i kondycją 80-latkowie.

Dziadkowie zawsze umieli radzić sobie z różnymi problemami. Dziś jest to dość unikatowa cecha. Oni zawsze uważali, że najprostsze metody są najlepsze - powiedział mi Matt.

Ta babcia jest naprawdę wyjątkowa. Nie rozpieszcza wnuka słodkościami, ale sieje dobre ziarno. Dobre ziarno, które w swoim czasie wyda dobre plony. Z dobrego ziarna zawsze wyrasta dobry owoc.

A oto email od Matta.
(dodałam od siebie piękne  obrazy znanego malarza - Georgiosa Jakobidesa)

*******
Dzień dobry!
Przyznam, że czytając Pani bloga przypomniała mi się historia z dzieciństwa. Jak chodziłem do podstawówki przeprowadziliśmy się z centrum miasta do małej mieściny gdzie mieszkali moi dziadkowie. Właściwie nie było wyboru. Rodzice mieli bardzo angażującą pracę, często wyjeżdżali na delegacje, wracali późnym wieczorem. Dostosowanie się do nowych warunków kosztowało mnie wiele wysiłku. Dziadkowie posiadali zupełnie odmienny sposób patrzenia na wiele spraw. Należeli do osób konserwatywnych, przywiązanych do tradycji. Przy czym byli niesamowicie konsekwentni. Zawsze przywiązywali wagę do tego co spożywają. Mieli swój ogródek na którym rosło wiele warzyw i owoców. Z sąsiadami wymieniali się produktami spożywczymi. W sklepie kupowali tylko to co niezbędne, na ogół były to produkty, których nie można było dostać na skromnym ryneczku w centrum mieściny.

 Georgios Jakobides (1853-!932)

 
Babcia przede wszystkim zreformowała moją dietę. Spożywałem trzy posiłki o ściśle ustalonych porach. Każde danie przygotowywała z najwyższą starannością, ze świeżych naturalnych składników. Kilka razy w tygodniu spożywaliśmy chleb domowego wyrobu. Dżemy sklepowe zostały zastąpione własnymi wyrobami. Raz w miesiącu, bądź jak w ciągu roku nachodziły okazje w postaci świąt, imienin, urodzin czy ważnych rocznic, babcia piekła wyśmienite ciasta.
Nauczyłem się jeść owoce i warzywa zamiast sięgać po batona czy cukierki. W okresie letnim napoje gazowane zostały zastąpione przez świeże soki. Babcia miała sokowirówkę której używała do sporządzania przepysznych mikstur. Zaś jesienią i wiosną piliśmy rozmaite kompoty. Jak dobrze pamiętam to raz na jakiś czas na obiad pojawiała się ryba. Sporadycznie jesienią smakowałem też wyroby z dziczyzny pochodzącej z polowania. Na początku wydawało mi się to wszystko fanaberią starszych ludzi, którym stanął czas. Z czasem poznałem sąsiadów, miałem więcej kolegów. Uświadomiłem sobie, że w wielu domach panuje podobne podejście.

Po kilku miesiącach od przeprowadzki zaobserwowałem, że przestałem być aż tak chorowitym dzieckiem. W mieście łapałem dość szybko przeziębienia. Nawet na zakończenie półrocza, jak wychowawczyni przygotowała zestawienia, byłem pozytywnie zaskoczony jak niewiele dni opuściłem w szkole.

Jak miałem katar babcia bardzo szybko potrafiła zauważyć pierwsze stadia choroby. Prosiła abym poszedł do siebie do pokoju. Z łazienki przynosiła szklany termometr. Mierzyła mi temperaturę pod językiem. Gdy miałem gorączkę, przebierałem się w piżamę i rozpoczynała leczenie.
Pierwszy etap realizowany był w kuchni, gdzie przygotowywała dla mnie kurację. Zawsze z zaciekawieniem patrzyłem co szykuje i ile energii wkłada w przygotowanie. Z szafki brała dużą drewnianą deskę do krojenia. Przygotowała dwie kromki chleba, przy czym dokładnie smarowała je masłem. Sięgała po czosnek. W specjalnej maszynce zduszała kilka ząbków. Jak dobrze pamiętam na każdą kromkę przypadały dwa albo trzy ząbki. Dbała o to, aby czosnek był równomiernie rozsmarowany na każdej kromce. Na koniec musiałem spożyć przygotowane kromki popijając herbatą z róży delikatnie osłodzoną porcją miodu, po czym wędrowałem do łóżka.
Drugi etap zaczynał się wieczorem tego samego dnia. Babcia szykowała płyn w kuchni po czym robiła mi lewatywę przed spaniem. Usilnie tłumaczyła mi, że dzięki temu będę czuł się lepiej i szybciej wrócę do zdrowia. Czasami nie obyło się bez antybiotyków i bardziej tradycyjnych leków. Niemniej babcina dwuetapowa kuracja była powtarzana do skutku. Miałem poczucie, że dzięki stosowaniu tradycyjnych leków i naturalnych metod szybciej dochodziłem do zdrowia.

 Georgios Jakobides (1853-!932)

Cofając się do starych czasów, na wiosnę, babcia stosowała tak zwane „oczyszczanie”. Trwało to z dwa tygodnie jak dobrze pamiętam. Do jadłospisu włączała większą ilość surowych warzyw. Trochę dziwiło mnie, że wielokrotnie prosiła o to abym nie zapominał spożywać orzechów włoskich, nasion słonecznika i dyni.
Jeśli była możliwość dostatnia pieczywa pełnoziarnistego to zastępowało ono białe, które mieliśmy na co dzień. Do zup dodawała oleju z czarnuszki bądź słonecznikowego. Na czczo musiałem spożywać chłodny kompot z suszonych śliwek, bądź wodę z miodem i cytryną.
Często tradycyjne śniadanie zastępował twarożek z olejem lnianym, a do tego miód, rzodkiewka, pomidor oraz szczypiorek. Do picia zamiast tradycyjnej herbaty, dostawałem maślankę.
Co kilka dni, tuż po przyjściu ze szkoły, dostawałem do spożycia napar z siemienia lnianego. Kilka łyżek sproszkowanego siemienia lnianego było zalewanych dość ciepłą wodą ,po czym musiałem tę miksturę wymieszać i równie szybko wypić. Pomimo niezbyt przyjemnej konsystencji skuteczność była zadowalająca.
W weekendy, na koniec dnia, brałem ciepłą kąpiel po której babcia robiła lewatywę.


Życzę dużo wytrwałości w prowadzeniu bloga.
Matt
*******

Parę dodatkowych słów od Matta:
Zazdroszczę, że dziadkowie mogli żyć w taki sposób. Dziś cywilizacja na nas wymusza, a po części wygodnictwo, spożywanie produktów wysoko przetworzonych. Wcinamy co się da, jak się da, kiedy się nam chce, bez myślenia o tym jakie są konsekwencje. Kiedyś słyszałem, że średnio na talerz człowiek dostawał ok. 200 do 300 gram. Dziś taka porcja to przekąska.

Po dziś dzień jestem im wdzięczny za to, że nie biegali ze mną po lekarzach. Ośrodek zdrowia odwiedzaliśmy bardzo sporadycznie, jak była taka potrzeba.

Co do lewatywy to jest bardzo szeroki temat. Mimo dyskomfortu i wstydu to po każdej lewatywie czułem się znakomicie, miałem więcej siły i w gruncie rzeczy stałem się jej zwolennikiem.


Dziękuję Matt!
Tobie życzę, aby ziarno posiane przez babcię zawsze przynosiło dobre owoce w Twoim życiu!

Siejmy tylko dobre ziarno, podobnie jak babcia Matta, aby nasze rodziny i młode pokolenia były szczęśliwe i zdrowe!


Related Posts with Thumbnails

Moje motto:

"Nie rób tego, co ja chcę, abyś robił. Rób, to co TY chcesz robić. Podążaj za swoimi marzeniami".

Do poczytania...


Dobra nowina... patrz: Gazeta Wyborcza


***
oglądania i posłuchania

O Animalpastor:

Map IP Address
Powered byIP2Location.com