Tuesday, September 30, 2014

Portulaka... Chwast zamiast ryby?


Teraz, gdy lato dobiega końca, udało mi się 'odkryć' niesamowitą, pełną zdrowych składników dziką roślinkę, którą delektuję się od 4-tygodni niemal codziennie.
 Wiemy już od dawna, że dzikie rośliny uratują świat.


Oczywiście na mojej mini działce wyrosło to ziółko, całe lato je tępiłam, myślac, że to uparty chwast, a ono jeszcze uparciej pojawiało się ponownie, dosłownie wszędzie - pomiędzy płytkami chodnika, pod schodami, a na mojej mini działce w każdym jej zakątku. Szczerze mówiąc zastanawiało mnie to i intuicja podpowiadała mi, że to może być jakieś wartościowe lekarswo.

Ziółko jest już dawno znane i wykorzystywane, ja jednak dopiero w tym roku zwróciłam na nie uwagę. W Polsce myślę, że rośnie, ale raczej nie jest zbyt popularne, być może się mylę.                    
link

O dziko rosnących mówi się:
If you can't beat them, eat them.
Jeśli nie możesz ich pokonać, możesz je jeść.

Od 4-ch tygodni delektuję się tym ziółkiem, testuję, gdyż tyle czasu potrzebowałam, aby sprawdzić je przede wszystkim na sobie. Dla mnie jest rewelacyjne, pełne witamin, oczyszczające. Koniec lata, zimno na przemian z upałami - czuję się silna I zdrowa.
Napewno bardzo dobre szczególnie dla osób, które mają problemy z wypróżnianiem. Ale zalet ziółko ma dużo, dużo więcej.....

Dzięki temu odkryciu mam na działce zielony, ziołowy, darmowy i prawdziwie Organic Sklep ze Zdrową Żywnością wzbogacony już o nową dziko rosnącą w Naturze i pożyteczną roślinkę.
 Mam m.in. pokrzywę, mlecz, cilantro (kolendra), babkę,  pietruszkę, bazylię i dopiero odkryte nowe ziółko o ładnie brzmiącej nazwie - Portulaka.

Portulaka zwyczajna/warzywna - photo Wikipedia

Jak zdążyłam się zorientować, portulakę można w niektórych sklepach kupić (USA), kosztuje wiązka ponad $7, mlecz jest w każdym jarzyniaku - wiązka kosztuje prawie $2.
Ludzie to kupują, ale pod domem jeśli rośnie - tępią czym się da, aby zniszczyć z korzeniami.
Ot, przegapiłam tego lata dobry biznes, mówiąc trochę serio, a trochę żartem.

Spieszę z dostarczeniem podstawowych informacji, jeśli ktoś tak jak ja, nie wiedział o istnieniu Portulake.

Rośnie tylko do końca lata, więc już ostatni dzwonek, żeby z niej korzystać.
Można ją również uprawiać  w domu w wazonie, co myślę wkrótce zrobić.
Portulaka przeszczepia się bardzo łatwo, podobnie jak większość sukulentów. A po ścięciu szybko się odradza.
Ważne,
nie wycinać wszystkiej portulaki do końca, jeśli chcemy ją mieć w następnym roku również.
Ciekawe,
jeśli zdarzy się być w pobliżu portulaki na koniec sezonu letniego, można usłyszeć dźwięk strzelających  małych strąków z nasionami. W ten sposób uwalniają się te małe czarne nasionka co zapewnia ich przyszłoroczny nowy cykl życia.



Portulaka w kuchni wykorzystywana jest na bardzo wiele sposobów. Nie musimy mieć extra recptury,wykorzystujemy ją podobnie jak szpinak, pietruszkę.

Ja najbardziej preferuję portulakę na surowo - soki, szejki z dodatkiem portulake, a także w sałatkach lub daniach gotowanych typu ryż, ziemniaki jako dodatek ozdobnik jadalny.



Informacje ogólne.

Portulaka to pospolita, nisko rosnąca roślinka, z grubą, czerwonawą, soczystą łodygą i liśćmi, które przypominają miniaturowe sukulenty (soczyste liście jak np. katusowate).  Ma małe żółte kwiaty, które zamieniają się w maleńkie, ciekawie wyglądające kapsułki wypełnione nasionami, które również są jadalne.
Tylko korzeń nie jest jadalny.
Liście są płaskie, gładkie, mięsiste i bardzo łatwe do zidentyfikowania jeśli je raz poznamy.
Należy jednak zawsze być ostrożnym i korzystać np. z Atlasu Roślin Jadalnych, aby być na 100% pewnym.
Ja rozpoczynałam testowanie od 1 listka, już następnego dnia schrupałam na surowo oczywiście parę listków,  w następne dni listki z łodyżkami. Teraz wystarcza mi 2 lub 3 gałążki. Dla kogoś może to być zbyt mało, trzeba traktować indywidualnie. Gałązka gałązce nie równa.

Jeśli portulaka po przełamaniu łodygi wypuszcza białe mleko tzn. że jest toksyczna, takiej nie używamy.

Sa również portulaki ozdobne, które stosowane są w celach dekoracyjnych ze względu na piękne kwiarty.

Wartości odżywcze.

Portulaka zwyczjna jest dobrym źródłem błonnika, przeciwutleniaczy, kwasów tłuszczowych, wielu witamin i minerałów. Zawiera znaczne ilości wit. A, B1, B2, B3, B6, C i E, a także wapnia, żelaza, miedzi, fosforu, magnezu, manganu i potasu.
Pigmenty alkaloidów (w czerwonawej łodydze - betacyjanina, i żółty pigment widoczny w kwiatach i częściowo w liściach - betaxanthins) oferują potężne działanie przeciwutleniające, a ich właściwości antymutagenne zostały udokumentowane.

Wysoki procent Vit. E i beta-karotenu - 6 razy więcej niż w szpinaku i marchwi.
Te dwie witaminy, wraz z soczystym i lekko śluzowatym charakterem liści i łodygi, pomagają odżywić skórę, błony śluzowe i oczy.
Ponadto, zawiera również wyższy poziom potasu w stosunku do innych warzyw, co ma znaczenie dla metabolizmu, stabilizującego poziom glukozy we krwi i utrzymania zdrowego układu krążenia.

Szczególnie na uwagę zasługuje portulaka ze względu na bagate źródło kwasów tłuszczowych Omega-3, najwyższy poziom ze wszystkich zielonych warzyw liściastych.
 (Centrum Genetyki, Żywienia i Zdrowia).
Omega-3 muszą być dostarczane przez żywności, którą spożywamy, ponieważ organizm nie potrafi ich produkować, a są one istotne dla prawidłowego metabolizmu.

Środki ostrożności

Osoby wrażliwe na szczawiany, podobnie jak w przypadku szpinaku, mające problem z kamieniami nerkowymi powinny zachować ostrożność ze spożywaniem dużej ilości portulaki. Przygotowanie na parze lub gotowanie znacznie zmniejsza zawartość kwasu szczawiowego.

Przypominajka

 Teraz jest ostatni moment na szukanie portulaki ...
na działkach, skwerach, przy domach, łąkach, zalesionych obszarach, szczelinach chodników, skalistych drogach, właściwie porulaka rośnie rozłożyście  niemal w każdym miejscu.

 Tak prezentuje sie moja świeżo zerwana i wykąpana
Portulaka popularna zwana też warzywną

Przepis na mojego portulakowego szejka będzie następnym razem,

Portulaka ma więcej kwasów tłuszczowych omega-3, niż niektóre oleje rybne. Jeśli jesteś wegetarianinem i unikasz spożywania wszelkich form produktów zwierzęcych, to Portulaka jest odpowiedzią. Spożywając to zdrowe ciemno-zielone liściaste warzywo, wkrótce zapomnisz rybach!

------------
Żródła:
Nutrition and you
University of Illinois extension.
USDA National Nutrient Database.
ABC Zielarstwa

Saturday, September 27, 2014

Czy jestem gotowa/gotowy na sukces?



Wiele razy miałam zaproszenia do udziału w FB, Twitter, czy google+.
Nie korzystałam z zaproszenia, chociaż czułam się bardzo niezręcznie nie odpowiadając.
Powód mojej odmowy był zawsze ten sam - nie miałam przekonania i chęci, aby dodatkowo spędzać czas przy komputerze.
Zauważyłam, że od czasu do czasu ktoś umieszcza link do mojego bloga lub postu na FB. Nawet nie wiem kto to robi, gdyż bez zalogowania nie mogę wejść na FB.
Wiem natomiast, że w takiej sytuacji ruch na moim blogu znacznie wzrasta, ja natomiast nie wiem komu mam podziękować za to wsparcie.
Planuję zainteresować się tym tematem.

Od pewnego czasu chodzi mi po głowie myśl, że może jednak warto wykorzystać nowoczesne narzędzia komputerowe do promowania swoich prac, jeśli informacje mogą dotrzeć do znacznie większego grona osób.

Właśnie w tym momencie /jak zwykle na czasie/ przychodzi z pomysłem Ewcia.
Okazuje się po raz kolejny, że wszystko co proste jest genialne.
Wszystko zależy od naszego postrzegania tematu.

"Ani to dobre, ani to złe, dopóki my coś z tego nie zrobimy" - mówi Ewcia ... i ma absolutną rację.

Podoba mi się propozycja Ewci na temat - zarabiania na tym co robimy.
Temat jest otwarty do dyskusji, dzielenia się swoimi myślami u Ewci w komentarzach pod filmikiem.
Ja ze swej strony zachęcam każdego, kto zainteresowany jest powyższym tematem do podzielenia się swoimi propozycjami, doświadczeniami.

Połączmy się!
 Każdy może śpiewać swoją piosenkę.
 


Moje myśli.

Oszukujemy samych siebie, nawet nie zastanawiając się nad tym.
Nasze najprostsze, niemal codzienne kłamstwa to:

Nie potrafię.
Prawdą jest - Potrafię!

Nie zasługuję na to.
Prawdą jest - Zasługuję!

"Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię". - Johan W. Goethe

Thursday, September 25, 2014

1-roczna Mistrzyni Kung Fu?... czemu mie?

*****

Tak zatytułowany jest króciutki filmik mojego faworyta, doskonałego instruktora wielu dziedzin sportu, którymi jestem zainteresowana (Kung Fu, Tai Chi, Qi Gong) - Jake Mace.

Tym razem Jake prezentuje swoją 20-miesięczną bratanicę, która brała lekcje pływania dla niemowląt - http://www.infantswim.com.... i potrafi bezpiecznie radzić sobie na basenie. Trochę to wyglądało groźnie jak dla mnie, gdy zobaczyłam pierwszy raz, ale jak widać dziecko jest pod kontrolą i dobrze przygotowane.

Nie namawiam jednak do samodzielnego wrzucania dzieciątka do wody, bez wcześniejszego profesjonalnego treningu.
Na pewno warto od najmłodszych lat, (jak widać nawet miesięcy) uczyć dziecko bezpiecznego pływania.



A to już coś dla mnie, może nie do końca, aż tak super wszystko dla mnie, ale dobrze jest jak jest.....coś z tego na miarę moich możliwości potrafię.
 I oczywiście dla tych, którzy lubią ostrzej poćwiczyc lub potrzebują inspiracji.
Polecam Jake Mace, podziwiam jego profesjonalność, przy tym to bardzo skromny i zawsze naturalny wybitny fachowiec w tym co robi.

10 najpopularniejszych pompek w Martial Arts.( sztuki walki).



A to moje ulubione na poranny rozruch:
http://youtu.be/HpfWh1UXRBc

Make website: link

Powodzenia!

Saturday, September 20, 2014

Złota Mama




Zawsze niech będzie słońce!
Zawsze niech będzie niebo!
Zawsze niech będzie Mama!
Zawsze niech będę ja!

Mój blog nie jest blogiem poświęconym mojemu prywatnemu życiu, robię jednak co roku wyjątek. Takim wyjątkiem jest zawsze Dzień Urodzin mojej Mamy.

Właśnie w najbliższy poniedziałek moja mama zaczyna 86 rok życia.

Wiem, że każdy mówi o swojej mamie, że jest najlepsza na świecie, bo to jest prawda.
Ja powiem - Moja Mama jest nie tylko Najlepsza na świecie,
 jest cudowna, wspaniała, poświętliwa, inspirująca, kochająca miłością bezwarunkową, piękna,
 ...jednym słowem - nieporównywalna z nikim.



Jest teraz w tzw.Złotych Latach, o których pisze na swym blogu:
Złote Lata.

Ja powiem: Moja Mama jest Złotą Mamą.

Moja Mama może zastąpić każdego,
ale Jej nikt nigdy nie może zastąpić.
 
Taka jest moja mama.
Najlepsza!


Happy Birthday my sweet, lovely Mom!
Kwiaty dla Ciebie.
kwiaty: link

@@@@@
Złote Lata.

Friday, September 12, 2014

Jestem wegetarianką i chronię zwierzęta, nigdy nie zabiłam muchy.



Jestem wegetarianką i chronię zwierzęta, nigdy nie zabiłam muchy - twierdzi pewna wegetarianka.


Dwa tygodnie temu ugryzła mnie w nogę osa. Zaczaiła się sprytnie i cichutko bez brzęczenia dopełzała po nodze  ponad kolano i tam się wbiła.
Nie pamietam już kiedy mnie osa ugryzła, było to w okresie szkoły podstawowej, pamiętam, że bolało i spuchłam. Teraz też bolało, zaczęła się puchlizna pojawiać. Natychmiast wzięłam gruby plaster cytryny, przyłożyłam na zaczerwienienie i trzymałam długo, z 20, może 30 minut.
 Cytryna pomogła idealnie, opuchlizna zniknęła i więcej się nie pojawiła,  ból przeszedł, została przez parę dni czerwona, mała, bezbolesna kropka.

Cytryna jest świetna na komary i osy gdy nas pogryzą. Sprawdzone!...
Osa uciekła, nie zabiłam.

Muchy zrobiły się bardzo natrętne i też mnie ostatnio dopadają. Kiedy tylko możliwe wypraszam je z domu. Bywa, że są uparte i ani myślą wychodzić dopóki sobie nie upiją krwi. Nigdy mnie tak muchy nie adorowały jak ostatnio, raczej podejrzewałam, że nie gustują w mojej krwi.
Nie tęsknię za ich towarzystwem, ale wyraźnie zauważyłam, że chodzą za mną krok za krokiem.
Czyżby to za sprawą mojego ostatniego smarowidła do ciała?
Olej kokosowy i jadalny organic olej avocadowy zmieszałam pół na pół i tym się smaruję codziennie od dwóch tygodni. Bardzo mi ta miksturka odpowiada, jak widać nie tylko mnie.

Zastanawiałam się czasami jak postąpić z takimi intruzami, jak muchy, komary, osy....,... . Każdy kto nie chce zabijać napewno rozważał ten temat.
Poszperałam w Internecie - opinie są różne.

Pewna osoba na forum wegetariańskim napisała tak:
Jestem wegetarianką i chronię zwierzęta, nigdy nie zabiłam muchy.
Napewno można i tak.

Były i takie osoby, które mówiły, że muchy zabijają z dziką rozkoszą, gdyż roznoszą bakterie chorobowe. Inni twierdzą, że szkodniki trzeba zabijać.

Przytoczę fragment opisujacy ten temat, z książki, którą bardzo lubię i podzielam poglądy autora - Dżuan Falun - autor Li Hongzhi.
Nie lubię interpretować ani pisać swoimi słowami, wybieram zazwyczaj oryginał, inaczej przypomina mi to 'zabawę w głuchy telefon',
więc kopiuję poniżej oryginał
(który i tak jest już tłumaczeniem z chińskiego na angielski, z angielskiego na polski).

 *****
Może niektórzy myślą: „Ale jemy produkty zbożowe i warzywa, a przecież one wszystkie są żywe. Do domu dostają się także muchy i komary. Co na to poradzić? Latem nas gryzą i wcale nie jest to przyjemne. Mamy patrzeć jak nas kłują i nie reagować? Mamy patrzeć jak muchy siadają na jedzeniu i je brudzą, i nie będziemy mogli ich zabić?”.
 Mówię wam, nie możemy dowolnie ot tak sobie zabijać. Jednak nie możemy także stać się zbyt ostrożnymi dżentelmenami zawsze skupiającymi się na drobnostkach, którzy idąc ulicą podskakują obawiając się zdeptania mrówki. Powiedziałbym, że wiódłbyś wtedy męczące życie. Czy to także nie byłoby przywiązaniem? Gdybyś chodził podskakując, może nie zadeptałbyś żadnej mrówki, ale istnieje wiele mikroorganizmów, które i tak byś podeptał. W mikrokosmosie istnieje jeszcze wiele mniejszych istot, włączając w to grzyby i bakterie, więc mógłbyś stratować ich całe mnóstwo. Rozumując w ten sposób, powinniśmy przestać żyć. Nie chcemy stać się tacy, gdyż wtedy nie mielibyśmy możliwości kultywować i praktykować. Należy patrzeć na te sprawy z szerszej perspektywy oraz kultywować i praktykować w sposób godny i prawy.

Jako ludzie mamy prawo podtrzymywać nasze życie, tak więc warunki życia powinny sprostać wymaganiom ludzkiej egzystencji. Nie możemy celowo krzywdzić innych istot, ale także nie powinniśmy skupiać się zbytnio na drobnostkach. Na przykład warzywa i ziarna wszystkie są żywe. Jednak nie możemy przestać jeść i pić dlatego, że są one żywe. Jak można byłoby wtedy praktykować? Powinniśmy spojrzeć na to z szerszej perspektywy. Na przykład, jeżeli idziesz drogą i mrówki lub robaki wbiegną ci pod stopy i je zadepczesz, to może właśnie miały zginąć, gdyż nie skrzywdziłeś ich umyślnie. W świecie zwierząt i mikroorganizmów istnieje także kwestia równowagi ekologicznej. Gdyby było ich zbyt wiele, to rozprzestrzeniłyby się w sposób niekontrolowany. Tak więc mówimy o godnej oraz prawej kultywacji i praktykowaniu. Jeżeli do domu dostaną się muchy i komary, to możemy je wygonić i umieścić w oknach siatki tak, aby nie wlatywały do mieszkania. Ale jeśli zdarzy się, że zginą bo nie można ich było wygonić, to zginą. Jeśli kłują i ranią ludzi w miejscu gdzie ludzie żyją, to oczywiście należy je wygonić. Jeżeli zaś nie można ich wygonić, to nie można tak po prostu patrzeć jak gryzą ludzi. Ty jesteś praktykującym i nie boisz się, gdyż jesteś na nie odporny. Jeżeli twoja rodzina nie praktykuje ćwiczeń i jej członkowie są codziennymi ludźmi, to nadal istnieje problem chorób zakaźnych. Nie możesz obojętnie patrzeć jak insekty gryzą dziecko w twarz.


Podam wam wszystkim jeden przykład. Jest taka opowieść o Śakjamunim z jego wczesnych lat. Pewnego dnia w lesie Śakjamuni chciał wziąć kąpiel, więc polecił swojemu uczniowi, aby wymył wannę. Uczeń udał się wymyć wannę i zobaczył, że była pełna robaków. Żeby ją wyczyścić musiałby te robaki zabić. Zawrócił i powiedział do Śakjamuniego: „W wannie jest pełno robaków”. Śakjamuni nie spoglądając na niego powiedział: „Idź i wymyj wannę”. Uczeń się wrócił, ale nie wiedział, od czego zacząć. Gdyby zaczął ją czyścić to robaki z pewnością by zginęły. Obszedł wannę dookoła i wrócił powiedzieć Śakjamuniemu: „Czcigodny nauczycielu, w wannie jest pełno robaków. Gdy tylko zacznę ją czyścić, to wszystkie zginą”. Śakjamuni spojrzał na niego i powiedział: „To, co ci poleciłem uczynić, to umyć wannę”. Uczeń nagle zrozumiał i natychmiast wyczyścił wannę.

Wyjaśnia to następującą kwestię: nie można nie kąpać się dlatego, że istnieją robaki, ani nie musimy szukać innego miejsca zamieszkania z powodu istnienia komarów. Nie możemy zawiązać sobie szyi i nie jeść oraz nie pić dlatego, że ziarna i warzywa posiadają życie. Nie o to chodzi. Powinniśmy umieć odpowiednio wyważyć te zależności oraz kultywować i praktykować godnie i prawie. Będzie w porządku, jeżeli nie będziemy umyślnie krzywdzić innych istot. To samo tyczy się ludzi, którzy powinni mieć przestrzeń do życia i odpowiednie warunki do egzystencji, które również muszą być chronione. Ludzie powinni także wieść normalne życie.


 

Thursday, September 4, 2014

Bądź sobą! Twoje życie to Twoja najlepsza reklama.





Uczynić ludzi szczęśliwymi to marzenie szczęśliwych ludzi. (Phil Bosmans)

Dobre, inspirujące  historie zdarzają się codziennie. Czynią to zwykli ludzie, robią to anonimowo, nie oczekując na podziękowanie, sławę czy wdzięczność.

Czy ktoś lubi reklamy?
Większość wkurza się na wszechobecne reklamy, nachalnie i bezpardonowo wciskające się np. w najbardziej napiętym momencie filmu.
Ja też nie kocham się w reklamach, ale jeśli nie mam innego wyjścia postarałam się je polubić. I tak dzięki reklamie mam rewelacyjny mały blenderek, który od początku wiem dokładnie jak obsługiwać, aby był długo sprawny i dawał odpowiednie benefity.

Dzięki reklamom szlifuję angielski (zamiast się denerwować), w reklamach pewne słowa powtarzane są wiele razy, jak i same reklamy powtarzają się kilka razy dziennie + obraz.

Gorąco dzisiaj zachęcam do obejrzenia krótkiego filmu, który tak naprawdę jest....  Reklamą.  Tak, to jest reklama ubezpieczenia na życie  w Tajlandii. Raczej nie umieszczam tutaj reklam, tym razem zrobiłam wyjątek. To jedna z najbardziej inspirujących reklam jakie kiedykolwiek miałam okazję oglądać. Kilka razy oglądałam ten krótki filmik i nie mam dosyć.
Świetny sposób na to, aby w swoim życiu Zawsze Być Sobą. Nie ważne, czy ludzie kiwają głowami, dziwiąc się - jak tak można, czy to jest normalne?

Zawsze bądź sobą - realizuj siebie, swoje powołanie.

Naprawdę polecam ten filmik.  Reklama ta bije rekordy oglądalności dzięki wzruszającej, pięknej historii pewnego anonimowego młodzieńca. który Jest Sobą i robi to co dyktuje mu serce.

Tytuł fimu: Unsung Hero*



*Unsung Hero: niewyśpiewany/niedoceniony bohater - osoba, która robi wielkie rzeczy, ale nigdy nie otrzymuje pochwały, uznania, nogrody. (np. trener olimpijski - publiczność zawsze świętuje osiągnięcia zawodnika )

Dla tych, którzy nie znają angielskiego, trochę pomocnych zdań, chociaż sceny pokazane są zrozumiałe.

Scenka ze straganem:
Młodzieniec: Czy mogę pomóc?

Scenka z matką i córką - napis na karteczce: "Na Edukację"

Myśli ludzi:
On nic nie dostanie.
Nie będzie bogatszy.
Nie pojawi się na ekranie TV..
Wciąż jest anonimowy.
I ani trochę sławny.

Co ma w zamian za to co robi codziennie?

 Otrzymuje uczucia.
Jest świadkiem szczęścia.
Potrafi głębiej i lepiej zrozumieć.
Potrafi kochać.
Otrzymuje to, czego nie można kupić za pieniądze. 
Dzięki niemu Świat staje się piękniejszy.
Wierzy w Dobro.

A Twoje życie? Czego pragniesz w życiu najbardziej?

(dla przypomnienia - to jest reklama ubezpieczenia na życie)

Czy spotykamy w codziennym życiu takich cichych, tajemniczych bohaterów?
Napewno.
Moja mama ma to szczęście. Zna bardzo dobrze pewnego Unsung Hero.

 
Na koniec kilka słów o Dawaniu i Braniu z Prosperity.

  Prawo Dawania i Brania.

... im więcej dajesz, tym więcej otrzymujesz. Jednakże dając, ciesz się z dawania, wówczas energia zostaje zwielokrotniona. Jeśli ofiarowując coś, odczuwasz stratę, wówczas nie dajesz naprawdę i zasada nie zadziała. Liczy się intencja, myśl, ponieważ to myśl prowadzi energię. Zatem dawaj z radością, uruchamiając przepływ energii. Dając, wiedz, że nic nie tracisz tak naprawdę, tylko robisz miejsce na nowe. Dbaj jednak, by dawać szczerze, a nie pozbywać się czegoś, co komuś wciskasz bez sensu. Bądź czujny na rzeczywiste potrzeby drugiego człowieka.
Dając jałmużnę, nie myśl o żebraku, że jest biedny, bo wzmacniasz jego biedę, myśl o przepływie energii i o sensie samego dawania komuś, kto w tym momencie potrzebuje wsparcia.


Warto też nauczyć się brać z wdzięcznością to, co dają nam inni. Jeśli czegoś nie chcesz przyjąć to tak, jakbyś wyobrażał sobie, że dający jest biedny. Tworzysz dla niego złą wibrację. Bez względu na zamożność ofiarowującego, przyjmij z wdzięcznością jego dar, wyobrażając sobie, że jest bardzo bogaty i stać go nie tylko na taki prezent, ale dokładnie na wszystko. Twoja myśl zasila tą osobę energetycznie.

 (z Prosperita)
Related Posts with Thumbnails

Moje motto:

"Nie rób tego, co ja chcę, abyś robił. Rób, to co TY chcesz robić. Podążaj za swoimi marzeniami".

Do poczytania...


Dobra nowina... patrz: Gazeta Wyborcza


***
oglądania i posłuchania

O Animalpastor:

Map IP Address
Powered byIP2Location.com