Monday, June 30, 2014

Z cyklu Moja Historia Uzdrowienia - Chris Wark


Chris Wark - moja historia walki z rakiem.

Chris Wark, o którym już pisałam, dla przypomnienia: tutaj,
po 10-ciu latach od wyzdrowienia, opowiada swoje doświadczenia w walce z rakiem.
Gorąco polecam,
i dziękuję Rose of Sharon za cenne i bogate informacje na stronie i wspaniałe tłumaczenia!




Przytoczę na koniec słowa Andreasa Moritza.

Sam tworzysz swoją rzeczywistość. Ty sam musisz zdecydować budząc się każdego ranka, czy spędzisz dzień przeliczając trudności jakich nastręczają Ci części twojego ciała, które przestały właściwie funkcjonować, lub dziękując za te, które funkcjonują poprawnie.
To samo dotyczy każdego problemu w Twoim życiu.
W Twojej mocy jest wybór pomiędzy podlaniem korzeni usychającej rośliny, a lamentowaniem nad jej opadającymi liśćmi.
Możesz wiele osiągnąć w dziedzinie samouzdrawiania, coś o czym może do tej pory nie myślałeś.
Pokaż ciału, że się go nie boisz.
Połóż obie ręce na chorym organie lub gruczole. Podziękuj komórkom rakowym za cenną pracę, którą dla Ciebie wykonały. Podziękuj wszystkim komórkom, które utrzymują Cię przy życiu, pomimo toksyn i blokad, które ograniczają możliwość ich funkcjonowania.
Napełnij je siłą życiową, którą nosisz w sobie doceniając je i akceptując je z powrotem w swojej świadomości i obecności.
DNA Twoich komórek, jak pokazały rosyjskie badania, słyszy Cię tak samo jak Ty słyszysz, gdy ktoś mówi do Ciebie. Ciało opiera się na wibracjach. Wyrażanie wdzięczności dla komórek ciała i dla przeciwności i dobrodziejstw jakie niesie ze sobą życie działa jak jedna z najsilniejszych wibracji, jakie możesz wytworzyć.
Energia "dziękuję" tak naprawdę łączy Cię z tym, od czego się oddzieliłeś. Sprawia to, że wdzięczność staje się głównym sekretem i niezbędnym warunkiem do tego, aby pojawiło się uzdrowienie.
Z odnowionym, bardziej przepełnionym miłością i współczuciem nastawieniem wobec komórek rakowych - pamiętaj, że one nadal są komórkami Twojego ciała - możesz naprawdę zacząć leczenie fizycznych i niefizycznych przyczyn raka. Sam staniesz się żywym dowodem na to, że rak nie jest chorobą"

Cytat z książi "Rak nie jest chorobą. To mechanizm przetrwania" - Andreas Moritz

Friday, June 27, 2014

Jak sobie poradzić z bólami kręgosłupa w odcinku szyjnym?



Dla dobra kręgosłupa, który jest filarem zdrowia nie tylko fizycznego, ale również ma wpływ na nasz stan psychiczny i duchowy, sugerowałam ostatnio korzystanie z usług dobrego kręgarza i masażysty.
link

Nie każdy jednak z przeróżnych względów, chociażby finansowych może sobie pozwolić na te cenne zabiegi.
Brak czasu, tak naprawdę nie jest usprawiedliwieniem. Gdy choroba i niesprawność posunie się zbyt daleko może być zbyt późno, wówczas grozi nam nadmiar czasu, ale na pozytywne efekty mamy małe szanse.

Najważniejsze - Twoje zdrowie w Twoich rękach -  warto tego się trzymać.
Głównie od nas zależy w jakim stanie i kondycji będziemy w przyszłości.
Tylko od nas zależy jak odżywiamy swój organizm.
Tylko od nas zależy czy prowadziwy aktywny zarówno umysłowo jak i fizycznie tryb życia.
Tylko od nas zależy, czy respektujemy prawa natury, np. prawo do odpoczynku (relax, regularny sen)
Tylko my decydujemy o naszych życiowych priorytetach -
na którym miejscu postawimy nasze zdrowie?

Możemy wydawać dużo pieniędzy na nasze zdrowie, korzystać z najdroższych gabineów SPA, kosmetyków, produktów spożywczych, lecz jeśli nie włączymy SIEBIE w ten proces całkowicie, efekty nie będą takie jakie powinny być.

Nie mając wystarczających środków finansowych też można bardzo dobrze zadbać o swoje zdrowie. Czas spędzony chociażby na dojazdy do gabinetów - możemy wykorzystać na samodzielne ćwiczenia w domu.
Pieniążki na zabiegi - możemy wykorzystać np. na zdrowsze, organiczne produkty.

Zawsze jest tzw. awaryjne wyjscie.

Jak sobie poradzić z bólami kręgosłupa w odcinku szyjnym?

1. Spróbuj automasażu odcinka szyjnego kręgosłupa z wykorzystaniem 2 piłeczek tenisowych - radzi masażysta sportowy i całkowicie ma rację. To świetne, tanie i łatwe do wykonania samemu narzędzie pomocnicze do masażu w warunkach domowych.  Nie tylko złagodzi ból, ale pomoże Ci się też zrelaksować. Stosując ten masaż kilka razy w tygodniu, gwarantuję Ci, że znacznie poprawisz swoją sylwetkę.



2. Rolowanie ramion, krótkie, ale efektywne ćwiczenie, dobrze pokazane przez sportowego masażystę.
(patrz filmik poniżej)

Świetna propozycja dla osób:
- spędzających dużo czasu za biurkiem, przed komputerem, w pozycji siedzącej
- garbiących się
- z wadami postawy (nadmierną kifozą odcinka piersiowego kręgosłupa, lordozą szyjną -szyja wysunięta do przodu)
- borykających się z bólami szyi, pleców, ramion
- oraz chcących ogólnie poprawić swoją sylwetkę

Podczas ćwiczenia nie zapominamy o prawidłowym oddychaniu:
wdech - przy unoszeniu ramion do góry i do tyłu;
wydech - powrót do pozycji wyjściowej (na wydechu ja opuszczam głowę w dół)

Autor proponuje wykonywać to ćwiczenie 2-3 razy dziennie po 10-15 powtórzeń!
 Jeśli chodzi o profilaktykę:
 1 raz dziennie -15 powtórzeń.

Uwaga! Początkujące osoby, które nie są wdrożone w codzienne ćwiczenia, zawsze zaczynają od maksymalnie 5 powtórzeń, aby uniknąć nieprzyjemnego bólu mięśni (tzw. zakwasy)

Rolowanie ramion:
http://youtu.be/YxKb9GQEiH8


3. Ćwiczenia rozciągające - bardzo pomocne:
http://youtu.be/VX7pdtqfi5s

Pamiętaj!
Komputer jest główną przyczyną problemów z kręgosłupem. Rób częste, krótkie przerwy, nie zapominaj również o długich przerwach od czasu do czasu.
Sam tworzysz najlepszy program dla siebie. Nie odkładaj na jutro! Teraz jest najlepszy czas!
Ćwiczyć trzeba regularnie, wysiłek, czas trwania ćwiczeń i stopień trudności zwiększać należy stopniowo.
Po osiągnięciu optymalnej formy fizycznej i duchowej, utrzymuj formę na tym poziomie poprzez systematyczne ćwiczenia. Nieregularność, ciągłe przeskakiwanie od jednego 'systemu' do drugiego nigdy nie da trwałych wyników.
Twoje zdrowie w Twoich rękach!

Thursday, June 19, 2014

Obudź się....


Dzisiaj przydażyło mi się niesamowite spotkanie z niesamowitą osobą.

Ale od początku.....
Moja szyja niby wraca do normy, ale ciągle brakuje jej trochę do pełnej sprawności. Przypuszczam, że gdyby mój komputer zepsuł się na parę dni, moja szyja już by była w porządku. Komputer ledwo człapie, jest już wysłużonym staruszkiem, ale nie chce się poddać.


Natomiast ja, po dzisiejszym rannym wstawaniu z ciągle na pół sztywną głową postanowiłam się poddać, i w końcu rozejrzeć się za dobrym chiropraktykiem. Wprawdzie umiem dobrze sama sobie wymasować szyję, powciskać kręgi na swoje miejsce, ale okazuje się, że rano szyja znów zgrzyta, kręgi chrupią i dalej problem mam z pełnym skrętem szyi w lewo i prawo.
W przód i w tył idzie dobrze.
Syn ma teraz wakacyjną przerwę w pracy, dzisiaj ma mnie odwiedzić, więc poproszę go, aby mi pomógł znaleźć dobrego chiropraktyka i zawiózł mnie do niego. Takie podjęłam plany.

Decyzja postanowiona, do przyjazdu syna zostało mi ponad 2 godziny, zdecydowałam w ramach relaksu poleżeć trochę i posłuchać interesujących mnie audycji. Zazwyczaj wybieram w j. angielskim, tym razem wybrałam w j. polskim.
Mój wybór padł na Ewelinkę. Zawsze słucham na bieżąco jej przekazów na YouTube, ostatnie nagrania miałam też wysłuchane. Pomyślałam, nie zaszkodzi mi jeszcze raz posłuchać, przy głosie Ewci dobrze się zrelaksuję i lepiej zrozumię sedno jej przekazu.

Weszłam na stronę filmików Ewci tutaj:
https://www.youtube.com/channel/UCZFSrOFXvqvTlKeUo24-61w
Zaczęłam słuchanie od "Inny Face", zasnęłam nie wiem kiedy,
 obudziłam się na "Śpisz Śniąc Że Się Obudzisz".



Nie wiem kiedy i dlaczego zasnęłam kamiennym snem, chociaż była ranna pora i nie byłam śpiąca, chciałam tylko na chwilę zrelaksować szyję.

Obudził mnie głośny krzyk Ewci (tak mi się przynajmniej wydawało, że to był krzyk):
Obudź się! Obudź się! Obudź się! ..... 
Obudziłam się, jakbym wychodziła z zaświatów i nie mogłam zrozumieć co się dzieje? Dlaczego Ewcia tak na mnie krzyczy?
Na ekranie dużego, ściennego TV, do którego mam podłączony komputer widzę Ewcię w uścisku z  Mooji.  Ewcia krzyczy obudź się, obudź się!

Obudziłam się, trochę  zamroczona....
Z kubkiem kawy wyszłam przed dom, aby złapać rzeczywistość. Obudź się! obudź się!.... dzwoniło mi w uszach,  nawiasem mówiąc przez cały dzień.
Podumałam nad życiem i nad tym co miało dla mnie znaczyć: Obudź się.....

Najbardziej zaskoczona byłam, gdy zaczęłam ostrożnie, co zwykle ostatnio robię - ruszać głową. Moje zdziwienie przeszło wszelkie możliwe zdziwienia.... moja głowa zupełnie bezboleśnie kręciła się jak dawniej - w lewo, w prawo i dookoła bez bólu, bez zahamowań. Tak jak dawniej.
 Zero bólu! ... nie mogłam uwierzyć.
Gdy układałam się do wygodnego leżenia, czułam ból.

Sprawdzam do tej pory, nie mam bólu.

Jak mogłabym tego wydarzenia nie zapisać sobie?
Dla mnie to cud, chociaż raczej sceptycznie podchodzę do wszelkich cudów.
Najważniejsze dla mnie, że szyja znów jest lekka, nie ma blokad, nie boli i mogę zerkać w lewo, czy prawo  używając szyi, a nie całego tułowia.

Dzięki Ewciu za to, że mnie obudziłaś do nowego życia.

Tuesday, June 17, 2014

Komputer - wróg nr1 kręgosłupa


Komputer to wróg nr1 kręgosłupa, szczególnie szyi.

Każdy kto czyta ten post, jest posiadaczem komputera, więc doskonale wie, że to prawda.
Nie znaczy to jednak, że komputer jest winny i trzeba z niego zrezygnować.
Przyczyna naszych dolegliwości kręgosłupa to nasz niszczący, nierozsądny styl życia.
Im wcześniej do tego się przyznamy sami przed sobą,
zrozumiemy, że to my gospodarujemy swoim czasem,
to my sami wypracowaliśmy w sobie swoje przyzwyczajenia,
tym większe mamy szanse na naprawę.
Wszystko można naprawić!
Potrzebna jest cierpliwość, zaangażowanie, wiedza i czas.
Gdy dorobiliśmy się już sporych zwyrodnień kręgosłupa, bóle nie ustąpią tak szybko, jak byśmy pragnęli.

Ból kręgosłupa - rehabilitacja zamiast operacji:



Kiedy człowiek znajdzie się w trudnej sytuacji zazwyczaj raptownie poszukuje z niej wyjścia. Nie ogląda się na nikogo, sam zaczyna działać i najczęściej potrafi poradzić sobie, jeśli wystarczająco się zaangażuje i bardzo mu zależy.
Natomiast, gdy pojawi się ból i nasz organizm zaczyna niedomagać stajemy się bezsilni. Nic nie robimy, pędzimy do lekarza, wierząc, że tylko on nam da dobrą diagnozę i tylko on nam pomoże, my już nic nie musimy robić.  Bierzemy bezmyślnie każde lekarstwo, nie wierzymy w siebie, w siłę naszego organizmu, a jeśli usłyszymy, że choroba jest nieuleczalna poddajemy się.

Lekarz jest lekarzem i jego wyborem jest leczyć ludzi, ale to nie znaczy, że my mamy tylko taką perspektywę - lekarz i lekarstwo. Bez naszego udziału w procesie zdrowienia trudno spodziewać się pozytywnych efektów.
Gdy ktoś np. wpadnie do głębokiej wody, nie czeka bezczynnie, aż zjawi się ratownik i pogotowie. Raptownie broni się, stara się wypłynąć na powierzchnię, bywa, że np. natrafi na zwykłą gałąź i uratuje się.
O ileż bezpieczniej jest jeśli umie pływać. Gdy już tonie, na naukę jest zbyt późno, ale człowiek do końca się broni.

Jak jest z naszym zdrowiem? Gdy jesteśmy młodzi, zdrowi nie interesuje nas zdrowie, niszczymy go fatalnym stylem życia, licząc, że nasz organizm to maszyna nie do zdarcia, a jeśli cos wysiądzie, lekarz wymieni.
Tak optymistycznie brzmią reklamy o nowych stawach biodrowych, kolanach, kręgach i i innych narządach. O cudownych lekach, które nawet najlepsze nie są obojętne dla organizmu.

 Pamiętajmy! Nasza siła tkwi przede wszystkim w nas, w naszej wiedzy.

O przyjaciele, ten, kto pragnie żyć nie chorując,
kto chce leczyć choroby,
niech poznaje nauki o leczeniu!
Kto pragnie długowieczności,
niech poznaje nauki o leczeniu!
Kto pragnie wypełnić dharmę, być bogaty,
szczęśliwy,
niech poznaje nauki o leczeniu!
Kto pragnie uwolnić od cierpień siebie i innych,
niech poznaje nauki o leczeniu!
Kto pragnie wznieść się ponad głowami,
niech poznaje nauki o leczeniu!
(Ryszi Widjadżniana)

Ten mój wstęp nie ma nic wspólnego z niedocenianiem pomocy medycznej, która jest w wielu przypadkach niezbędna, ratuje zdrowie i życie, a praca lekarzy i służby zdrowia, to ciężka i często niewdzięczna praca. Ja mówię o leniwych 'pacjentach', którym nie chce się zadbać o swoje zdrowie. Zazwyczaj w takich przypadkach i najlepszy lekarz nie zdziała zbyt wiele.

Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Lepiej korzystać z naturalnych metod leczenia niż metod opartych na syntetycznych, toksycznych lekach, jeśli tylko jest jeszcze taka możliwość.
Lepiej od najwcześniejszych lat nauczyć się dbać o swoje zdrowie.

 Dostęp do wiedzy dzisiaj jest łatwy.

Osobiście znam wielu lekarzy, którzy nie są skłonni do przepisywania leków na wszystkie bolączki, radzą zdrową profilaktykę i w swym leczeniu stosują naturalne metody. Osobiście też znam pacjentów, którzy lekceważą takie rady, szukają innego lekarza, który przepisze cudowny lek, który szybko załatwi zaniedbania z całego życia, przede wszystkim szybko zlikwiduje ból.
Ból jest sygnałem, że coś trzeba zmienić w sposobie postępowania. Ból nie jest spowodowany brakiem leku, przyczyna jest całkiem gdzie indziej.

Na choroby i niesprawność pracujemy całe życie.
Nie musi tak być! Jesli dzisiaj postanowimy i dzisiaj wprowadzimy w codzienne życie zmiany, już w krótkim czasie zauważymy korzystne efekty. Zamiast się starzeć - odmłodniejemy, zamiast słabnąć - wzmocnimy się.

Dzisiaj chcę zmobilizować każdego do zadbania o swoją szyję.
Nie jesteśmy częściami, jesteśmy całością, ale z doświadczenia wiem, że szyję wiele osób traktuje bardzo po macoszemu. Duży błąd!

Mówi się - jaki kręgosłup, takie zdrowie człowieka.
A ja mówię, jaka szyja - taki kręgosłup.
Jeśli mamy często bóle w odcinku lędźwiowym, a szyja nas nie boli, nie znaczy to, szyja jest o w porządku i wystarczy zająć się tylko odcinkem lędźwiowym. Główna przyczyna bólu i dewastacji lędźwiowego odcinka może być również w odcinku szyjnym.
Generalnie, jeśli kręgi szyjne są zdrowe, nie ma blokad i nadwyrężonych mięśni karku i barków, reszta kręgosłupa też zazwyczaj jest sprawna.

O uszkodzenie kręgów szyjnych słów kilka:




Polecam bardzo serio, jeśli ktoś może, korzystać z pomocy dobrego masażysty przynajmniej raz na jakiś czas.
 Dobry kręgarz - może uchronić nas przed operacją, korzystajmy z tego typu usług.
Operację traktujmy jako ostateczność, kiedy zrobiliśmy już wszystko co w naszej mocy.
Ustawienie kręgów na właściwe miejsce, masaże to naprawdę najlepsza inwestycja na przyszłość, aby do końca swego życia być sprawnym, a co za tym idzie - szczęśliwym. To nie jest luksus, to konieczność w dobie komputerowej.

Pamiętajmy, na stan naszego kręgosłupa pracujemy przez całe życie.

Jeżeli jest coś nie tak z kręgosłupem wcześniej lub później zaczną się pojawiać również różne inne choroby. Kręgosłup to fundament naszego cała. Jaki kręgosłup takie życie, nie tylko pod względem fizycznym, ale również psychicznym i duchowym.

Dzisiaj koncentruję się na szyi. Jeśli mamy przemieszczone kręgi szyjne to pojawiają się między innymi takie dolegliwości:
bóle głowy, tzw. napadowe migreny, cierpimy na bezsenność, choroby tarczycy, uszu, oczu, jesteśmy rozdrażnieni, nerwowi, ciągle zmęczeni, łapiemy często alergie, katary, choroby gardła, egzemy, pryszcze, trudności w oddychaniu, problemy z zatokami.

Podpowiem najprostsze sposoby jak zacząć dbać o szyję, aby nie dopuścić do zwyrodnień kręgów szyjnych, a jeśli już mamy problemy z szyją, jak samemu można sobie spróbować pomóc.

Dzisiaj podam tylko jedno proste ćwiczenie (będzie więcej), które lubię wykonywać parę razy dziennie. Stosuje go zawsze jako tzw.
"obowiązkowy przerywnik komputerowy".

Świetnie rozluźnia kręgi szyjne.

Ręcznik wąski, ale dosyć długi (może być mocny szalik, miękki pasek) zakładam na szyję w miejscu największego wygięcia szyi.  Z przodu, na klatce piersiowej zwisają końce ręcznika, które chwytam rękami i pociągam prosto w dół, wzdłuż ciała (nie do przodu), w tym czasie odchylam głowę jak najdalej do tyłu, wysuwając podbródek w górę, jakbym chciała dotknąć nim sufitu. Gdy głowa wraca do przody - rozluźniam ręcznik - nie pociągam teraz końce ręcznika w dół - ważne!
Oddechy ważne również.
 Głowa idzie do tyłu - wdech,
powraca do przodu - wydech.

Ćwiczenie to wykonuję z 20 razy, parę razy dziennie. Na początek radzę zaczynać od 5-ciu ruchów, zwłaszcza jeśli ktoś nie ma szyi dobrze rozćwiczonej lub ma silne bóle.

Thursday, June 12, 2014

Zwalczanie bólu metodami naturalnymi.


Wspominałam parę dni temu, że moja głowa, szyja, mięśnie karku unieruchomiły mnie na tydzień.
Rekonwalescencja

Ból był okropny, nie mogłam ruszać głową, nawet podnieść głowę do pionu.
Staram się z błachych powodów nie zażywać środków przeciwbólowych, jedynie gdy ból jest zbyt dokuczliwy szukam sprawdzonych, w miarę naturalnych sposobów.

Dzisiaj podzielę się moimi sposobami zwalczania bólu, które stosuję w sytuacjach koniecznych i tym razem zastosowałam. Nigdy nie używam leków toksycznych, chemicznych, wykorzystuję naturalne.
Sprzedaż syntetycznych środków przeciwbólowych drastycznie wzrasta z każdym rokiem, mówi się już o epidemii. Środki te nie leczą przyczyny bólu, niszczą zdrowie i skazują na przedwczesną śmierć setki tysięcy ludzi na całym świecie.
W ubiegłym tygodniu wylegując się (z przymusu) przed TV usłyszałam komunikat o wprowadzeniu kontroli przepisywania recept na leki przeciwbólowe przez lekarzy (Chicago), gdyż sprzedaż tych leków z roku na rok drastycznie wzrasta, jak również śmiertelność z powodu ich przedawkowania. Kilku lekarzy również opowiadało się za uregulowaniem przepisami sprzedaży tych leków, przede wszystkim z powodu skutków ubocznych. Jednym ze skutków ubocznych jest uzależnienie od leków przeciwbólowych. Taki człowiek po jakimś czasie nie może normalnie funkcjonować jeśli nie zażyje leku. Kwitnie również tzw. handel uliczny tego typu lekami.



W moim przypadku w pierwszym odruchu zastosowałam nagrzewanie porażonych mięśni termoforem z gorącą wodą. Zazwyczaj daje mi to dużą ulgę.

Photo: link

Tym razem ulga była zbyt mała, czułam, że mam stan zapalny mięśni, gorączkę 38 stopni.
Przy stanach zapalnych zawsze sięgam po Aspirynę. Wiem, że dzisiaj Aspiryna jest prześladowana, weszło wiele nowych leków przeciwbólowych, niestety ja nie mam do nich przekonania. Wolę Aspirynę, zawsze mi pomagała, używam ją bardzo rzadko, tylko wtedy kiedy muszę.
Już Hipokrates używał soku pochodzącego z kory wierzby (Salix) w leczeniu gorączek, stanów zapalnych i różnych dolegliwości bólowych. Informacje na temat wskazań i przeciwwskazań do stosowania Aspiryny każdy znajdzie w Internecie.
U mnie aspiryna działa natychmiastowo, jeśli np. mam objawy nadchodzącej grypy, czy zwykłego przeziębienie, zażyję  Aspirynę - natychmiast objawy mijają i nie dochodzi do choroby.

W przypadku wspomnianego bólu szyi zastosowałam:
Aspirynę, Niacin i Vit. C.

To tzw. Triada Gersona.

Dr Gerson stosował kombinację tych trzech leków w licznych przypadkach, aby ulżyć w bólu. Wg. Gersona połączenie tych trzech środków  działa znacznie silniej, niż ich odzielne przyjmowanie.

 Skład Triady Dr Gersona:

zwykła Aspiryna *
Vitamina C - 500 mg
Niacin - 50 mg

Zażywałam ten zestaw przez 3 dni.

1-szy dzień - 1 raz dziennie,
2-gi dzień 3 razy dziennie, (Niacin tylko 1 raz dziennie, pozostałe 2 dawki tylko Aspiryna i Vit. C)
3-dzień - 1 raz dziennie

Nie jest to norma obowiązująca każdego. Każdy przypadek jest inny, mnie taka kuracja uśmierzyła na tyle ból, że mogłam funkcjonować bez stękania z bólu.

Aspirynę i Witaminę C każdy zna, natomiast Niacin, zwany witaminą B-3, kwasem nikotynowym lub witaminą PP jest mniej znanym suplementem, a warto na niego zwrócić uwagę, gdyż ma znaczenie m.innymi dla prawidłowego funkcjonowania mózgu.  Niedobór Witaminy B3 łączy się ze schizofrenią i depresją, a powszechnie stosowane leki w tej poważnej chorobie uzależniają i często pogłębiają problem.

Mój Niacin - to silna dawka 500 mg, dlatego brałam 1 tabletkę raz dziennie. (można dzielić lub kupować mniejsze dawki).



Kilka lat temu miałam słaby kondycyjnie rok, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Czułam się osłabiona, zaczęły mi pękać żyłki palców rąk. Piekący, nieprzyjemny ból, a później zostawały sińce. Zaczęło mnie to niepokoić, zawsze w dzieciństwie miałam słabe żyły.
W książce Terapia Gersona ( link ) znalazłam informacje o Witaminie B-3, i wspomnianej wyżej Triadzie.
Zakupiłam Niacin(Wit. B-3) - zrobiłam kurację tygodniową Triadą.
Po tygodniu, odstawiłam Aspirynę, używałam jeszcze przez ok. tydzień Niacin i spore dawki Vit. C.
Do tej pory nie mam problemu z pękającymi żyłkami, moja kondycja psychiczna i fizyczna diametralnie się poprawiła.
Niacin używam od czasu do czasu, okresowo, nie dłużej niż 2-3 dni. Intuicyjnie sięgam po Niacyn.  Nie chcę przedawkować, co jest bardzo ważne.

Mój Niacin to 500 mg, można zażywać mniejsze dawki na początek.

Po zażyciu Niacynu występuje trochę nieprzyjemne gorąco, czerwone plamy gorąca na buzi, na klatce piersiowej, na szyi. Jeśli się nie wie o tych objawach, można się przestraszyć. Pierwszy raz gdy zażyłam Niacyn, może po godzinie  zrobiłam się czerwona na buzi i szyi, przestraszyłam się, podejrzewając, że to nienormalny skok ciśnienia. Mimo, że wiedziałam o tych objawach, ponieważ nie wystąpiły zaraz po zażyciu - zapomniałam.
Można nabyć Niacyn, który nie wywołuje goracych plam (flush - rumieniec)
Wg. Gersona jednak taki Niacyn nie działa skutecznie, 'flush' ma być, a to znaczy, że Niacyn działa. Jesli nie ma 'flush' - znaczy Niacyn nie jest dobry. Tak mówi Gerson.

Ostatnio polubiłam Niacin rozdrobniony w szejku. Wówczas jego działanie jest szybkie. Już w trakcie picia szejka, występuje gorąco (flush), co znaczy, że Niacin został wchłonięty do organizmu i zaczyna swoje działanie.

Ja osobiście lubię to uderzenie gorąca. Nie trwa to długo, ok. 10-15 minut i znika. Gdy zniknie zawsze czuję się natychmiast dużo lepiej, czuję przypływ nowej energii.

Nie polecam nikomu zażywanie Niacynu ot tak sobie z rozpędu. Natomiast gorąco zachęcam do dokładnego zapoznania się z Niacynem i wtedy podejmowania decyzji. W wielu przypadkach najlepiej konsultować z lekarzem, który nie jest uprzedzony do naturalnych metod.

Wszystko o Niacynie pięknie przedstawiła Marlena , znana z kompetentnie i perfekcyjnie opracowanych tematów dotyczących zdrowia. Gorąco polecam, sporo informacji można znaleźć również w komentarzach. Marlena, zauważyłam chętnie i bardzo kompetentnie również odpowiada na zadawane pytania.

Mam dla Was nową porcję cennej wiedzy. Jestem świeżo po wykładach na temat zdrowia psychicznego jakie prowadził online dr Andrew Saul, współautor książki „Niacin – The Real Story”, napisanej razem z kanadyjskim biochemikiem, doktorem Abramem Hofferem (1917-2009), psychiatrą, który z sukcesem przez ponad pół wieku praktyki lekarskiej leczył swoich pacjentów witaminami m.in. z depresji i uzależnień. Podawanie pacjentom farmaceutyków może się pochwalić wskaźnikiem sukcesu ok. 10 %, podczas gdy terapia witaminowa opracowana przez dra Hoffera – aż 75-80%. A to już nie są żarty. Co zatem zaleca dr Hoffer?

Dr Hoffer doszedł do wniosku, że to co nazywamy depresją jest de facto spowodowane w większości przypadków brakiem witamin w ustroju, głównie niacyny (wit. B3). Poprawnie przeprowadzona kuracja witaminowa powodowała ustąpienie symptomów. Dr Abram Hoffer skutecznie pomagał pacjentom przez ponad 55 lat, jest autorem ponad 20 książek i ponad 600 prac naukowych, z których bardzo wiele poświęcił właśnie Niacynie.

Tyle tytułem wstępu, dalszy ciąg tutaj:
Akademia Witalnosci - Niacin

-----------
*Aspiryna jeden ze starszych leków, po raz pierwszy odkryta w postaci kwasu salicylowego z białej kory wierzby. Ale ta naturalnie występująca substancja chemiczna powoduje poważne podrażnienie żołądka. Firma niemiecka  Bayer wykorzystała tą alternatywną wersję i stworzyła kwas acetylosalicylowy, który jest przyjazny dla żoładka.  Jak podają badania naukowe Aspiryna to prawdopodobnie jeden z najbardziej udanych leków wszech czasów. Nadal są prowadzone badana w kierunku wykorzystania jej potencjału w zapobieganiu lub nawet leczenia raka.

Sunday, June 8, 2014

Darmowy przepis na szczęście.





Darmowy przepis
 
Moje pragnienie: Wszyscy ludzie  powinni być szczęśliwi.
Także Ty! Stąd moja prośba.
Trzymaj swe serce z dala od nienawiści i zazdrości
i tych wszystkich ciemnych uczuć,
które Cię wykańczają i poniżają.

Uwolnij swój umysł od wszystkich swoich trosk,
rozmyślań o rzeczach,
na które przecież nie możesz mieć wpływu.
Żyj w prostocie, skromnie i z umiarem,
bo przesyt i rozpasanie
niszczą najpiękniejsze dary Twego serca
i pogrążają Cię w bezmiernym chaosie duchowym.

Pracuj ciężko i nie oczekuj rzeczy niemożliwych.
Zatroszcz się o zdrowy sen.
Śmiej się często. Przybierz słoneczny wyraz twarzy.
Zapomnij o sobie, myśl częściej o innych.
Rozmawiaj regularnie z Bogiem
i traktuj swych bliźnich tak,
jak sam chciałbyś być traktowany.

I tyle. Darmowy, ale wypróbowany przepis.
Spróbuj stosować się do niego przez tydzień.
Niepomiernie się zdziwisz.
Przekaż ten przepis przyjaciołom i znajomym.
Stworzymy nowy świat.
 
Phil Bosmans - Żyć każdym dniem, czyli jak znaleźć wielką radość w małych rzeczach.

Friday, June 6, 2014

Rekonwalescencja

Rekonwalescencja, to okres powrotu do zdrowia i sił po przebytej ciężkiej chorobie, zabiegu chirurgicznym, ciężkim urazie czy wypadku. Rekonwalescencja jest równie ważna, jak i sam proces leczenia dla pełnego powrotu do zdrowia.

Ja obecnie jestem rekowalescentką. Próbowałam sobie ten okres skrócić, ale szybko przekonałam się, że nie można zlekceważyć tego okresu.

Np. ćwiczenia należy zaczynać małymi kroczkami, mimo, że wcześniej było się zaawansowanym np. w jodze.
Pięknie, ale please,  nie tak ostro na początek.

Przez tydzień miałam silny ból karku, kręgów szyjnych, głowa ciężka jak głaz, każdy ruch zahamowany i okropnie bolesny.

Moja szyja jest ogólnie zadbana, ćwiczę ją codziennie, regularnie, przerwy robię przy dłuższym siedzeniu i pisaniu, czy czytaniu. Zawsze chociażby minutowe ćwiczenia robię, jako przerywniki i dzięki temu nie mam żadnych zwyrodnień kręgów szyjnych ani pozostałej części kręgosłupa.
Wg. moich przypuszczeń przyczyną był nagły powiew ostrego zimnego powietrza na moją rozgrzaną głowę. Był bardzo gorący dzień, postanowiłam schłodzić mieszkanie, zabezpieczyłam nogi kocem, ale o głowie nie pomyślałam. Schyliłam się do erkondyszena, żeby go włączyć i zimne powietrze buchnęło na moją głowę i szyję. Troszkę jeszcze pogrzebałam w erkondyszenie, żeby ustawić odpowiednią temperaturę i głowa zdążyła mi zmarznąć. Już wieczorem poczułam, że może być wesoło, ale nie przypuszczałam, że aż tak.

Uwaga!
Lato, upały, włączamy wiatraki, w sklepach też są nawiewy, lepiej mieć pod ręką chociażby cieniutki szaliczek, nie podchodzić pod strumień zimna, zwłaszcza, gdy się jest rozgrzanym. Uważajmy też na dzieci. Przy silnych zmianach temperatury na ciało, można nabawić się poważnych problemów.

Wracając do rekowalescencji i jej ważności.
Gdy po tygodniu leżenia poczułam się zdrowsza i spory przypływ sił, rzuciłam się na zaległe prace z przyjemnością..  pranie, sprzątanie, itp krzątanie.
Po dwóch godzinach intensywnej krzątaniny, zadowolona usiadłam delektując się świeżo wyciśniętym, orzeźwiającym sokiem z grejfruta.


Po odpoczynku, gdy chciałam wstać, okazało się, że nie mogę. Wszystkie moje mięśnie, od czubka głowy do najdalszego palca, szczególnie cały pas i mięśnie pleców włączyły ostre hamulce. No to pięknie pomyślałam, długo cieszyłam się zdrówkiem. Na szczęście bóle mięśniowe, tzw. zakwasy już rano się rozpłynęły, mogłam funkcjonować.

Przypuszczam, ...  dzięki temu, że ćwiczenia gimnastyczne to mój codzienny przyjemny nałóg, który każdemu gorąco polecam zakwasy szybciutko zniknęły.
 Nie wyobrażam sobie jak można nie znaleźć parę minut dla codziennych ćwiczeń, które dają tak wspaniałe benefity. Bez nich napewno dzisiaj jeżdziłaby sobie na wóżku inwalidzkim, o bólach nie wspomnę.

Codzienna gimnastyka to najlepsze, obok właściwego odżywiania lekarsto, które każdy ma bezpłatnie.
Jeśli chcemy przeżyć całe życie w pełnej sprawności korzystajmy z tego lekarstwa.
Nigdy nie jesteś zbyt młody lub zbyt stary aby wprowadzić zmiany na lepsze życie.

O kręgach szyjnych będzie dalszy ciąg. Jestem jeszcze rekowalescentką, więc tyle na dzisiaj. 

Monday, June 2, 2014

Z cyklu 'moja historia' - Jestem Prawie Zdrowa


Nie mogę narazie udzielać się na blogu, moja najbardziej idealna do tej pory część body - 'szyja' przedstawiła mi się ostatnio (po raz pierwszy) ze swej nieprzyjemnej strony - unieruchomiła mnie w zbyt dużym stopniu.  Nie chcę, ale muszę to uszanować, uzbroić się w cierpliwość, aby dowiedzieć się co też przez to cierpienie chce mi przekazać.
Nie będzie mojego postu. Nie wiem jak długo.
Nie ma jednak tego złego, żeby się w dobre nie obróciło.

Leżakując do znudzenia wpadł mi w oko piękny, inspirujący blog Ani, do którego zapraszam i gorąco polecam.

Ania tutaj się przedstawia - Ania


Wstawiam więc lekturę na dłuższy czas, bardzo inspirującą, masa informacji, podanej ciekawie, ubarwionej humorem i trafną pikanterią. Krótko mówiąc czyta się super i najważniejsze ... zdrowieje.

Jestem prawie zdrowa

Jak z nieuleczalnie chorej osóbki której mówili - ma Pani 5 lat lub - nic tylko przeszczepu wypatrywać a i to nic nie da, wskoczyłam na etap na jakim jestem dzisiaj.
 
Odstawienie wszystkich leków było jedną z lepszych decyzji w moim życiu.
Kolejną było ZAUFANIE. Sobie (Bogu, bo każdy nim jest, jakkolwiek go nazywasz).



 Na początku zaznaczę, że moja decyzja jest świadoma, ale jeśli ktoś się zainspiruje i sobie zaszkodzi, to robi to na własne ryzyko. Mi przez 21 lat leki nie pomogły. Brałam ich dużo, były różne.

Koniec cytatu Ani.

Całosć +  klikając w czerwone oznaczenia jest tutaj:
 http://www.aniamaluje.com/2014/01/jestem-prawie-zdrowa.html#ixzz33V8mXYFw

Related Posts with Thumbnails

Moje motto:

"Nie rób tego, co ja chcę, abyś robił. Rób, to co TY chcesz robić. Podążaj za swoimi marzeniami".

Do poczytania...


Dobra nowina... patrz: Gazeta Wyborcza


***
oglądania i posłuchania

O Animalpastor:

Map IP Address
Powered byIP2Location.com